Podkarpacki Związek Piłki Nożnej

Sokół Kolbuszowa Dolna pokonał 3:1 Koronę II Kielce w swoim debiucie na boiskach 3 ligi. Był to historyczny dzień dla niewielkiej miejscowości, która zdobyła swój kolejny piłkarski szczyt.

Mecz rozegrano na stadionie Fundacji na Rzecz Kultury Fizycznej i Sportu, przy ul. Wolskiej w Kolbuszowej, gdyż domowy stadion Sokoła „Nad Nilem”, nie spełnia wymogów gry na szczeblu 3 ligi.

Awans Sokoła odbił się szerokim echem w całym województwie, a najmocniej w samej Kolbuszowej. Przed inauguracyjnym meczem obecnego sezonu pod stadionową kasą utworzyła się długa kolejka, a z minuty na minutę, mogące pomieścić blisko tysiąc widzów trybuna sukcesywnie się wypełniała.

– Prawie 30 lat tak nie było – mówił pełen dumy Andrzej Skowroński, prezes Sokoła, który doskonale pamięta lata 90-te, kiedy grająca na stadionie przy ul. Wolskiej Kolbuszowianka święciła najlepsze lata, a zwieńczeniem tych lat były dwa awanse na poziom 3 ligi.

25 lat pięli się w górę

Sokół był wówczas malutkim klubikiem, który ni jak nie mógł się równać z bardzo mocnym sąsiadem, który stanowił jedną z najlepszych drużyn w województwie rzeszowskim.

Z biegiem czasu sytuacja się odwróciła. Dziś Kolbuszowianka, po ciężkich czasach dla klubu, powoli odbudowuje się w klasie okręgowej, a Sokół bryluje dwa szczeble wyżej i cieszy się, że ma swój pięć minut.

Klub powstał w 1967 roku, ale w latach 90-tych praktycznie nie istniał. W 2000 roku zgłoszono drużynę seniorów do klasy C, która szybko, bo w ciągu trzech lat awansowała do klasy A, a dwa sezonu później do klasy O. Międzyczasie rozwinęła się też w tym klubie sekcja kobieca, a drużyna seniorek występowała w 1 lidze. Seniorzy w klasie O rywalizowali przez 13 kolejnych lat. Z solidnej drużyny Sokół powoli urastał do jednego z kandydatów do awansu, aż po dwóch sezonach wicemistrzowskich, w końcu dopiął swego w 2018 roku.

Beniaminkowi udało się przetrwać najtrudniejszy pierwszy sezon w 4 lidze, a w kolejnych zaczął budować swoją siłę. Ważnym momentem w tej historii było nawiązanie współpracy z Piłkarskimi Nadziejami z Mielca, dzięki czemu w ekipie Sokoła gra do dziś dużo utalentowanej młodzieży.

Rok przed awansem do 3 ligi nie wszystko jednak wskazywało na taki sukces. W połowie sezonu 2023/2024 ekipa z Kolbuszowej Dolnej była w strefie spadkowej, ale na wiosnę drużyna pokazała charakter, wygrała kilkanaście spotkań z rzędu i nie musiała się oglądać za siebie. W kolejnym sezonie zespół jeszcze się wzmocnił i już było wiadomo, że może być jednym z kandydatów do wygrania 4 ligi. Rok później stało się to faktem. Sokół na finiszu wyprzedził nieznacznie innego z faworytów JKS Jarosław.

1. miejsce w 4 lidze podkarpackiej drużyna przypieczętowała efektowym zwycięstwem 10:1 w Tyczynie ze Strugiem.

– Tego się nie da opisać, jestem przeszczęśliwym człowiekiem – mówił po tamtym meczu Andrzej Skowroński w wywiadzie dla portalu nowiny24.pl. Prezes Sokoła Kolbuszowa Dolna z klubem jest związany od dzieciństwa. Najpierw jako piłkarz, a od lat 90-tych również jako działacz i sponsor.

Puchary awans i pierwszy gol w 3 lidze

1 sierpnia 2025 roku Sokół zadebiutował w 3 lidze meczem z rezerwami Korony Kielce. Dla Kolbuszowej Dolnej, ale też miasta Kolbuszowa, było to duże wydarzenie. Na stadion przyszło blisko 1000 osób, niemal tyle samo oglądało to spotkanie dzięki transmisji meczu na żywo.

Kapitan Sokoła Kolbuszowa Dolna, Michał Mazurek odebrał okolicznościowy puchar z rąk Wiesława Lady, wiceprezesa Podkarpackiego ZPN Fot. Łukasz Pado

Zanim zabrzmiał pierwszy gwizdek, pojawili się oficjele z Podkarpackiego Związku Piłki Nożnej, miasta, powiatu i nie tylko. Okolicznościowe puchary na ręce prezesa klubu Andrzeja Skowrońskiego i kapitana zespołu Michała Mazurka wręczyli Wiesław Lada – wiceprezes Podkarpackiego Związku Piłki Nożnej, który puchar wręczył w imieniu prezesa Mieczysława Golby, Burmistrz Kolbuszowej – Grzegorz Romaniuk, Poseł na Sejm RP – Zbigniew Chmielowiec, Poseł do Parlamentu Europejskiego – Tomasz Buczek oraz Stenia Ocimek-Czachor – szefowa Fundacji na Rzecz Kultury Fizycznej i Sportu w Kolbuszowej.

Przez pierwsze kilkadziesiąt minut ekipa z Kolbuszowej nie prezentowała się najlepiej. Widać było spore zdenerwowanie, a akcje były chaotyczne. Z czasem udało się to jednak opanować i po rzucie rożnym w 40. minucie jeden z kluczowych piłkarzy Sokoła Wołodymir Chorolskij uderzeniem głową otworzył wynik spotkania.

– Bardzo cieszę się z tej bramki, bo to był też kluczowy moment meczu. Przez pierwsze piętnaście minut przeciwnik zmusił nas do niskiej gry, a gol dał nam świeżości. Wynik, moja bramka… uważam, że ciężko pracowałem na to i bardzo się cieszę – mówi Chorolskij.

Jeszcze przed przerwą na 2:0 podwyższył golem z rzutu karnego Bartłomiej Wiktor.

Po zmianie stron wydawało się, że Sokół kontroluje przebieg spotkania, ale w 86. minucie gościom udało się strzelić gola kontaktowego po uderzeniu Karola Turka i zrobiło się nerwowo. Wygraną gospodarzy przypieczętował zaś duet rezerwowych. W 95 minucie wynik meczu na 3:1 ustalił Kamil Posielski po znakomitej asyście Patryka Szczurka.

Pełne trybuny stadionu podczas inauguracji w 3 lidze Fot. Łukasz Pado

– Chwilę wcześniej nie udała mi się podobna akcja, wyciągnąłem wnioski, postanowiłem zachować więcej spokoju i cieszę się, ze mój gol przypieczętował naszą wygraną – powiedział Posielski.

– To historyczne zwycięstwo, bardzo cieszę się z tego, że chłopcy powalczyli i wywalczyli ten wynik. Sparingi nie napawało optymizmem. Zdawaliśmy sobie sprawę, że może przed tym meczem było trochę niedociągnięć, że zmierzymy się z bardzo dobrze wyszkoloną drużyną, ale staraliśmy się w tym ostatnim tygodniu przed ligą dopracować pewne elementy. Najważniejsze było żeby zgrać nowych zawodników z zespołem i utwierdzić chłopaków, że ten przeskok między ligami nie jest, aż tak duży. On jest widoczny, zarówno w sferze organizacyjnej, piłkarskiej, jak i taktycznej, ale to jest wszystko do osiągnięcia, jeśli sobie to wszystko poukładamy – komentował Marcin Wołowiec, trener Sokoła.

Wygrana Sokoła z Koroną II Kielce jest niespodzianką, gdyż w meczach sparingowych kolbuszowianie nie pokazali się z najlepszej strony. Zaczęli od wygranej z beniaminkiem 4 ligi, ale potem kolejno przegrywali z Wisłoką Dębica, JKS-em Jarosław, Igloopolem Dębica i Czarnymi Połaniec.

– W sparingach dużo się działo i potem słyszałem głosy, że dostaniemy w pierwszym meczu 0:5. A my? Odbiliśmy piłeczkę tym niedowiarkom i liczę, że z meczu na mecz będziemy coraz lepsi – dodaje Chorolskij.

– Chłopcy pokazali w tym pierwszym meczu zaangażowanie, walkę, a jak dojdzie jeszcze mądre operowanie piłką, wykorzystywanie wolnych przestrzeni i indywidualne umiejętności, to będę zadowolony. Chcemy promować młodych zawodników, niech to procentuje – skwitował Wołowiec.

– Chcemy się utrzymać, posmakować tej ligi, pokazać, że coś potrafimy. Nasz stadion w Kolbuszowej Dolnej nie spełnia teraz wymogów, ale może uda się go doprowadzić do to należytego stanu. Awans sprawił, że władze miasta i nie tylko bardziej się angażują, jest duża chęć współpracy, a razem możemy coś w tej naszej społeczności zrobić. Dla mnie Sokół to szczególny klub, który najbardziej leży mi na sercu i każdy najmniejszy jego sukces smakuje wyjątkowo – zakończył prezes Skowroński.

W drugiej kolejce Sokoła czeka jeszcze większe wyzwanie. W najbliższą sobotę zmierzy się na wyjeździe z jednym z faworytów ligi Chełmianką Chełm.

Andrzej Skowroński, prezes Sokoła Kolbuszowa Dolna Fot. Łukasz Pado