Podkarpacki Związek Piłki Nożnej

– Nie powinno być tak, że klub, który zdobywa prawie 50 punktów spada z ligi. Jestem za reorganizacją i podpisuję się pod nią dwoma rękami – mówi Krzysztof Mączka, prezes SPEC Stali Łańcut, która po ostatnich meczach jest w grze o baraż do 3 ligi i ma też spore szanse, by sięgnąć po Wojewódzki Puchar Polski. O tym i nie tylko rozmawialiśmy ze sternikiem klubu z Łańcuta.

W Podkarpackim Związku Piłki Nożnej rozpoczęły się konsultacje na temat reorganizacji rozgrywek. Nowa liga, nowe nazwy… Co Pan o tym sądzi?

Nie jest to nowy temat dla mnie. Mówiłem o tym od dwóch lat i podpisuję się pod tym pomysłem dwoma rękami. Przy takiej ilości drużyn, jakie są w naszym województwie, to te ligi są, jak najbardziej wskazane. Pomysł bardzo dobry i sam jestem ciekaw, jak to wyjdzie.

A jako prezes klubu czwartoligowego? Jak Pan do tego podchodzi?

Klubów z obecnej czwartej ligi pewnie dotyczy to nieco mniej niż np. kluby z klasy okręgowej, ale jednak dotyczy, bo dzięki takiemu rozwiązaniu z ligi spadać będzie mniej drużyn. Podczas spotkania zabrali głos panowie z Przeworska czy Kamienia. Przypomnieli, że spadali z 4 ligi, choć ich kluby miały po 47 czy 48 punktów. To nie jest normalne. W takiej sytuacji to straszne boli.

A czy nazwa ma znaczenie?

Trudno powiedzieć. Dla wszystkich, którzy są przy tej lidze, to dalej pewnie będzie 4 liga. Kiedy pójdę do sponsora o wsparcie, to interesuje go, czy szkolę młodzież? Ile mamy młodzieży? Być może u innych jest inaczej. Myślę jednak, że może to mieć wpływ na pozyskanie tytularnego sponsora dla całej ligi. Czy to nowej 1 czy 2 ligi.

Stali Łańcut to pewnie marzy się jednak 3 liga, ale ta centralna. Po ostatniej wygranej 6:0 nad Izolatorem Boguchwała znów jesteście jednym z głównych kandydatów do gry w barażach…

Jeszcze przed tym meczem mówiłem, że to spotkanie zweryfikuje nas. Jak wygramy, to jesteśmy w grze o baraż, a jak przegramy, to raczej odpadamy z niej. Nie spodziewałem się takiego wyniku. Wynik poszedł w świat, ale jak ktoś sobie oglądanie skrót meczu, to Izolator nie był taki słaby. Była poprzeczka, sam na sam, mieli mnóstwo okazji. Byliśmy skuteczniejsi, ale Izolator miał swoje szanse. Mecz się jednak dobrze po naszej myśli. To był ładny mecz dla oka. Najważniejsze, że wygraliśmy z drużyną, która nam wybitnie nie leżała w poprzednich sezonach. Liczę, że da nam to tlen na końcówkę sezonu.

Ligę raczej już wygrał JKS, a kto zgarnie baraż?

Mam nadzieję, że my. Patrząc na układ meczów, to nasza forma idzie do góry. Pierwsze mecze nie były dobre, wygrywaliśmy, ale bardzo chimerycznie. Była porażka 0:5 w Jaśle, która nas bardzo bolała. Wyciągamy wnioski. Układ meczów, który został do końca, jest korzystny dla nas, wydaje się, że mamy teoretycznie łatwiejsze mecze niż konkurencja. Cosmos u siebie, Karpaty u siebie. Mamy szansę włączyć się do walki o baraże i o awans.

A jak się nie uda?

A jak się nie uda, to budujemy drużynę na kolejny sezon. Dodatkowo zgłaszamy drużynę rezerw, aby młodzież mogła się ogrywać w piłce seniorskiej, no i cicho myślimy o zbudowaniu jeszcze mocniejszej drużyny. Takiej, która pozwoli bić się o awans.

Walka trwa na dwóch frontach. Macie Okręgowy Puchar Polski. Teraz czas sięgnąć po wojewódzki?

Jak każde zwycięstwo, tak i każdy Puchar kosztuje znakomicie. Ten, który pierwszy raz zdobyliśmy za mojej prezesury, po meczu z Wisłoką Dębica, smakował pewnie lepiej niż ten z tego roku. Wtedy pokonaliśmy drużynę, która grała ligę wyżej, po pięknym meczu 3:1. Dzisiaj też wygrywamy po bardzo dobrym meczu w naszym wykonaniu z Pilznem 1:0. Chcemy dojść w tych rozgrywkach jak najdalej. Jeszcze dwa kroki przed nami, żeby – daj „Boziu” – doczekać się drużyny może nawet z ekstraklasy u nas w Łańcucie. Na to liczymy i o tym marzymy, że uda nam się przejść kolejne drużyny zwycięsko.

Na razie półfinał wojewódzki i Siarka Tarnobrzeg…

Bardzo ciekawy mecz się szykuje. Szczególnie że nasz trener Grzegorz Opaliński był mocno związany w przeszłości z tym klubem, nasz piłkarz Bartek Sulkowski był tam kapitanem. Myślę, że to będzie mega mecz dla nas. Graliśmy z nimi sparing w zimie, gdzie byliśmy w okresie mocnego treningu i nie wyglądało to z naszej strony źle. Aczkolwiek to zespół z ligi wyżej. Jednak skoro byliśmy w stanie w poprzednich latach wygrać z Wisłoką Dębica, to będziemy w stanie powalczyć z Siarką. Jesteśmy w stanie zrobić niespodziankę, bo Puchar ma do siebie to, że lubi niespodzianki. Pokazał to Zawisza Bydgoszcz, który doszedł wiadomo gdzie. A potem jak uda się z Siarką, to w finale wojewódzkim wszystko się może zdarzyć. Marzy się nam, żeby przyjechała drużyna z ekstraklasy. Dla naszego miasta byłoby to wydarzenie historyczne.

Pamiętam, że marzyła się Panu Legia Warszawa.

Marzyła, ale niech ta Legia będzie na wysokim poziomie. Ale czy to będzie Legia, Lech czy inna drużyna z ekstraklasy, to i tak będzie wielka sprawa.

Wróćmy jeszcze do meczu z Pilznem. Wygraliście dzięki bramce wychowanka Arkadiusza Olszańskiego. Dla Prezesa to pewnie szczególna sprawa…

Mnie każda minuta, którą spędzi nasz wychowanek na boisku w pierwszej drużynie cieszy bardzo mocno. Dzisiaj na lewym skrzydle wyszedł Maks Rzemień, też nasz wychowanek, który wbił się do pierwszego składu i rozegrał kolejne świetne zawody. Był oczywiście Arek, który popisał się znakomitym strzałem, jakiego nie powstydziłby się gracz z wyższej ligi. Piękne uderzenie z pierwszej piłki. Ja Arka znam od dawna, bo to kolega z klasy mojego syna, traktuję go, jak kolejnego syna, dlatego jego postępy w grze cieszą mnie szczególnie. Był Michał Stopyra, potem wszedł Krystian Łupicki. Niestety często słyszę pytanie „ilu macie wychowanków? Kto gra? Czemu macie najemników?”. Pokazujemy, że mamy wychowanków. Kolejni czekają na szansę. Być może wkrótce powalczą o pierwszy skład. Kilku chłopaków wypożyczyliśmy do Stali Rzeszów i Resovii. Nie każdy po SMS-ie przebije się do drużyny seniorów w tych klubach. Część pewnie wróci do nas. Tak było z Arkiem Olszański, który był w Mielcu. Nie zamykamy drogi tym najbardziej uzdolnionym, pozwalamy im iść i się rozwijać, a potem też trochę tej śmietanki spijamy.

Ilu obecnie dzieciaków trenuje w waszej szkółce?

Od roku ta liczba się ustabilizowała, bo wcześniej rosła. Teraz mamy około trzystu młodych piłkarzy. Niestety ogranicza nas trochę infrastruktura i to, że musimy dopilnować, żeby to funkcjonowało na poziomie. Każda grupa wiekowa dziś ma swoją drużynę, niektóre nawet po dwie. Myślę, ze jak na miasto 16-17 tysięczne i tak jesteśmy mistrzami świata. Ale nie zatrzymujemy się. Mamy drużynę juniorów starszych, którzy występują w Podkarpackiej Lidze Juniorów, ale chcemy wprowadzić kolejną. Drużynę rezerw w lidze seniorskiej, żeby ci chłopcy nie rozchodzili się do innych klubów, tylko zostawali u nas, ogrywali się i tam przygotowywali się do gry w pierwszym zespole.

W Stali postawił Pan też na piłkę kobiecą. Po kilku latach staliście się jedną z wiodących klubów w regionie.

To mnie cieszy szczególnie, bo to był taki mój pomysł, żeby ta sekcja powstała. Wtedy nie wiedziałem, że moje dwie córki będą grać, ale fajnie, że to się rozwija i dzięki dziewczynom klub staje się rozpoznawalny nie tylko w regionie, ale w całym kraju. Przez udział Centralnej Lidze Juniorek czy dzięki wyjazdom na turnieje po Polsce. U dziewczyn mamy też drużynę w 3 lidze, mamy swoje wychowanki, którymi interesują się kluby nawet z ekstraklasy. Zapraszam na mecz kobiet, proszę nie słuchać, że tego nie da się oglądać. Piłka kobieca zmieniła się na plus.

UWAGA!!!!

W dniu 5 czerwca (piątek) Biuro Podkarpackiego ZPN w Rzeszowie, a także biura Podokręgów będą nieczynne.