Podkarpacki Związek Piłki Nożnej

Rozmowa z Jakubem Kowalskim, byłym piłkarzem ekstraklasy w takich klubach jak Widzew Łódź, Ruch Chorzów i Podbeskidzie Bielsko-Biała. Od 2022 roku w Stali Stalowa Wola, od roku jako dyrektor sportowy. Obecnie amatorsko uprawia futsal w 3-ligowym zespole Sympatyczni Nisko.

Fot. Kamil Ryś

ŁUKASZ PADO: Rok temu zakończyłeś karierę piłkarską, podjąłeś się pracy dyrektora sportowego, a teraz jeszcze zacząłeś grać w futsal. Jesteśmy na turnieju finałowym Wojewódzkiego Pucharu Polski w futsalu. Jak ci się podoba?

JAKUB KOWALSKI: Bardzo fajnie jest. Graliśmy okręgowy puchar, dzięki któremu awansowaliśmy tu i co myślę? Poziom jest bardzo wyrównany, zespoły choć amatorskie, to mają swoje schematy, trenują futsal. A my walczymy o jak najlepszy wynik.

Masz swojego faworyta?

Ten turniej pokazuje, że tu każdy z każdym może wygrać.

Twoja drużyna to Sympatyczni Nisko. Jest sympatycznie w tej ekipie?

Bardzo. Bardzo sympatycznie mnie przyjęli koledzy. Futsal to teraz moja pasja, kocham to robić, dostałem zaproszenie od chłopków, żeby zagrać w ich drużynie, żeby się pobawić w piłkę i jak tylko czas pozwala, to staram się poruszać jak najczęściej.

Jak się podoba?

To zupełnie inny sport. Wiadomo jak już ktoś trenuje, ma te schematy wyuczone, to jest co innego niż piłka nożna na trawie, ale mimo wszystko jest fajnie to poczuć i pobawić się jeszcze piłką.

Jakie wskazałbyś takie najważniejsze różnice, między futsalem, a piłką nożną, którą uprawiałeś praktycznie przez całe życie…

Na pewno szybciej się człowiek męczy, bo tu minuta dwie na pełnych obrotach i zaraz jest zmiana. Naprawdę wysiłek bardzo, bardzo duży.

A zdarzało ci się grać wcześniej w hali?

Zazwyczaj nie mogłem, bo jak się ma profesjonalny kontrakt, to hala i inne sporty czy ekstremalne zajawki odpadają, więc musiałem unikać.

Największe twoim zdaniem plusy futsalu?

Na pewno jest to sport dla technicznych zawodników. Zawodnicy z trawy pewnie daliby sobie radę w futsalu, albo to wejście trwałoby krócej, futsalistom trudniej byłoby się przenieść na trawę, bo jednak te przestrzenie są większe. Natomiast jest to inny sport, fajny dodatek do piłki i fajnie jest sobie pograć.

Jakie korzyści może wyciągnąć piłkarz grając w futsal?

Przede wszystkim pojedynki jeden na jeden, bo tego jest dużo w futsalu i to na pewno byłaby korzyść dla zawodników z piłki trawiastej.

Rok 2025 za tobą. Dla ciebie był szczególny…

No tak rok temu w grudniu dostałem ofertę, żeby skończyć z graniem i podjął się pracy dyrektora sportowego. Bardzo się z tego cieszę, coraz więcej rzeczy się uczę, coraz mniej rzeczy sprawia mi trudność. Myślę, że była to odpowiednia decyzja.

Jakub Kowalski, fot. Stal Stalowa Wola

Opowiedz trochę o swojej pracy dyrektora sportowego?

Dużo pracy, dużo telefonów i analiz zawodników. Czerwiec i lipiec to jest specyficzny moment, teraz mamy listopad, grudzień, styczeń, kiedy jest okienko transferowe. Jest bardzo dużo analiz i przeglądania zawodników, którzy mogliby zasilić zespół. Bardzo rzadko jestem w domu, a jak jestem, to ciągle pracuje na telefonie czy laptopie. Robimy wszystko, żeby jak najlepiej wzmocnić zespół.

Stal  Stalowa Wola zimuje na 6. miejscu w 2 lidze, to chyba niezłe miejsce, bo dające grę w barażach o awans.

Tak. Liga jest bardzo wyrówna, bo tylko trzy punkty i można spaść mocno w dół. W naszym zespole w czerwcu było bardzo dużo zmian. Ta drużyna potrzebuje czasu, potrzebuje się zgrać. Ja cieszę się, bo już widać efekty pracy trenera. Wiem, że z każdym tygodniem będziemy mocniejsi i mam nadzieję, że będziemy patrzyli w górę, bo ci zawodnicy, którzy są plus lekkie transfery w tym okienku i będziemy mocniejsi. Najważniejsze to zapewnić sobie pewny byt w drugiej lidze, a później patrzyć w górę i zobaczymy, co może być w okolicach maja i czerwca.

Duże zmiany szykują się w kadrze Stali?

Zobaczymy, bo jeszcze trwają rozmowy na temat budżetu. Natomiast na pewno musimy wzmocnić pozycję młodzieżowca. Bardzo mocno nad tym pracujemy, bo mieliśmy z tym problem. Jest jeszcze trochę czasu, nie działamy strasznie szybko, ale to nie znaczy, że nic nie robimy. Działamy i na pewno będą jakieś wzmocnienia, z których kibice w Stalowej Woli będą zadowoleni.

Przez całą swoją karierę piłkarską praktycznie zjechałeś cały kraj. Było Mazowsze, Mazury, Pomoże, Śląsk, góry i na koniec Podkarpacie. Gdzie najlepiej?

W każdym klubie, w którym byłem, oddawałem całe serce i zostawiałem zdrowie na boisku. Skoro jestem w Stali Stalowa Wola już prawie cztery lata, to znaczy, że jest tu mi dobrze i podoba mi się i mam nadzieję, że będę tutaj jeszcze trochę czasu.

Co najbardziej się podoba?

Miasto i miejsce do pracy, bo wiadomo, że Stal to klub z bogatą historią, który ma swoich wiernych kibiców. Ja wolę pracować pod presją, tam gdzie jest presją kibiców,  otoczenia. Widać jak jest u nas na meczach, stadion jest wypełniany, widać że w środowisku w Stalowej Woli jest presja na piłkę nożną i bardzo się z tego cieszę.

Czego życzyć w nowym roku?

Mi zdrowia, a klubowi Stali Stalowa Wola, żeby w każdym meczu zdobywał trzy punkty.

Rozmawiał Łukasz Pado