Skip to main content

Podkarpacki Związek Piłki Nożnej

Są kluby, które budują swoją historię trofeami. Są też takie, których największym sukcesem są ludzie. Górnovia Górno przez sześć dekad była czymś więcej niż drużyną piłkarską. Była miejscem spotkań, szkołą charakteru, powodem do dumy i symbolem lokalnej wspólnoty.

Fot. Archiwum klubu

Przez 60 lat przez niewielki klub w gminie Sokołów Małopolski (powiat rzeszowski) przewinęły się setki zawodników, działaczy, trenerów i kibiców. Jedni zdobywali bramki, inni kosili murawę, szykowali szatnie, organizowali wyjazdy czy szukali sponsorów. Wszyscy dokładali jednak swoją cegiełkę do historii klubu, który na trwałe wpisał się w sportowy krajobraz Podkarpacia.

Klub tworzony społecznie

Kiedy dawni działacze wspominają początki Górnovii, najczęściej pada jedno słowo – rodzina.

– To nie był tylko klub. To była część naszego życia – wspomina Jerzy Tereba, przez wiele lat związany z Górnovią jako działacz.

Podobnie wspomina ten czas Stanisław Stelmach: – Człowiek wracał z pracy i szedł prosto na stadion. Nie dlatego, że musiał. Po prostu chciał tam być.

Przez lata wokół klubu skupiali się mieszkańcy całej miejscowości. Na mecze przychodzili młodzi i starsi, a stadion był jednym z najważniejszych miejsc spotkań w Górnie.

Skromne początki

Początki Górnovii były bardzo skromne. Klub powstawał dzięki społecznemu zaangażowaniu mieszkańców, którzy po pracy przychodzili pomagać przy boisku, organizacji meczów czy codziennym funkcjonowaniu drużyny.

Kazimierz Smolak, prezes i jeden z założycieli klubu, wspomina, że w tamtych czasach nikt nie zastanawiał się nad korzyściami: – Wszystko robiło się społecznie. Każdy dokładał coś od siebie. Jedni pomagali przy boisku, inni przy organizacji meczów. Tak naprawdę budowaliśmy ten klub własnymi rękami.

Piłka była sercem Górna

Co ciekawe, historia Górnovii nie ograniczała się wyłącznie do piłki nożnej. W klubie z powodzeniem funkcjonowały również sekcje tenisa stołowego i szachów. Szczególnie szachiści przez wiele lat należeli do czołówki regionu, promując Górno daleko poza granicami gminy. Największe emocje budziła jednak zawsze piłka nożna.

Przez lata Górnovia występowała na różnych szczeblach rozgrywkowych, ale prawdziwy złoty okres przypadł na przełom XX i XXI wieku, gdy drużyna rywalizowała w IV lidze.

Dla dzisiejszych kibiców może to brzmieć zwyczajnie. Dla tych, którzy pamiętają tamte czasy, była to jednak liga wyjątkowa.

– Ta IV liga była momentami silniejsza niż dzisiejsza III liga. Grały tam Stal Mielec, Resovia, Stal Rzeszów czy Wisłoka Dębica. To były wielkie marki – wspomina były trener Górnovii Henryk Różek.

Obecny trener koordynator Podkarpackiego Związku Piłki Nożnej po awansie do IV ligi objął drużynę jako grający trener.

– Rozmowa o pracy trwała może pięć minut. Jeśli ludzie chcą ze sobą współpracować, szybko się dogadują – śmieje się dziś szkoleniowiec.

Warunki były skromne. Piłkarze przebierali się w szkole oddalonej o kilkaset metrów od stadionu. Nie było nowoczesnego zaplecza ani rozbudowanej infrastruktury.

– Ale była niesamowita, wręcz rodzinna atmosfera. Tego nie da się kupić – podkreśla Różek.

Zakład, klub i mieszkańcy

W historii Górnovii szczególne miejsce zajmuje współpraca z Zakładem Mięsnym Smak Górno. Między zakładem, klubem i mieszkańcami przez lata istniała wyjątkowa więź.

– Sponsorzy nie pomagali tylko pieniędzmi. Były spotkania, wspólne wyjazdy, świąteczne paczki dla zawodników. To budowało drużynę – wspomina Henryk Różek.

Był poseł Mieczysław Miazga, jeden z najważniejszych ludzi w historii klubu, wielokrotnie podkreślał, że sukces sportowy zaczyna się od stworzenia odpowiedniej atmosfery: – Ludzie musieli czuć, że są potrzebni. Wtedy dawali z siebie więcej niż ktokolwiek od nich wymagał.

To właśnie dzięki takiemu podejściu Górnovia przez lata mogła rywalizować z klubami dysponującymi znacznie większym budżetem.

Derby, które pamięta się latami

W historii klubu nie brakowało spotkań, które do dziś wspominane są przez kibiców. Jednym z nich były derby z Sokołowem Małopolskim. Przed jedynym takim spotkaniem na szczeblu IV ligi Mieczysław Miazga postanowił dodatkowo zmotywować drużynę.

– Powiedział zawodnikom, że za każdą strzeloną bramkę będzie premia. Dodał, że ma sponsorów nawet na dziesięć goli – wspomina Henryk Różek.

Górnovia wygrała tamten mecz 5:0, a historia premii za gole do dziś funkcjonuje w klubowych opowieściach.

Nie mniej pamiętny był pucharowy mecz ze Stalą Rzeszów, zakończony zwycięstwem Górnovii 3:1.

– Przegrywaliśmy, ale odwróciliśmy losy spotkania. Mecz transmitowała telewizja. To było wielkie wydarzenie dla całego Górna – wspomina Różek.

Ludzie, którzy tworzyli drużynę

Każda epoka miała swoich bohaterów. Działacze i były trener zgodnie podkreślają klasę Dariusza Michalaka, króla strzelców IV ligi.

– To był prawdziwy profesjonalista. Zawsze przygotowany do treningu i meczu. Dla młodszych zawodników był wzorem – wspomina Stanisław Stelmach.

Henryk Różek dodaje: – Był napastnikiem najwyższej klasy. Potrafił przesądzać o losach meczów.

Wśród miejscowych zawodników szczególne miejsce zajmuje również Jerzy Rzeszutek.

– Gdyby wcześniej trafił do większego klubu, mógł zajść bardzo daleko. Miał niesamowitą dynamikę i szybkość – ocenia były trener.

Górnovia dziś

Choć od czasów IV ligi minęło już ponad dwadzieścia lat, klub nadal opiera się na tych samych wartościach. Najlepiej mówi o tym Kamil Dudzik – piłkarz, wiceprezes i gospodarz stadionu: – To nie jest zwykła gra w piłkę. To reprezentowanie swojej miejscowości, swojego Górna.

Dzisiejsza Górnovia w dużej mierze budowana jest na własnych wychowankach.

– Patrzymy na inne kluby, które kupują zawodników. My chcemy rozwijać swoich chłopaków. Może trwa to dłużej, ale daje większą satysfakcję – podkreśla Dudzik.

Marzeniem pozostaje powrót na wyższy poziom rozgrywek, ale równie ważne jest zachowanie charakteru klubu.

fot. Grzegorz Droba

Rodzinny klub

Przez sześćdziesiąt lat stadion Górnovii był nie tylko miejscem sportowej rywalizacji. Był również przestrzenią spotkań, gdzie rodziły się przyjaźnie, a czasem także historie na całe życie.

Wspominają o tym z uśmiechem dawni działacze i zawodnicy, którzy zgodnie podkreślają, że dla wielu mieszkańców klub był centrum życia towarzyskiego.

– Dla wielu z nas Górnovia była drugim domem. Tu spędzało się większość wolnego czasu. Nic dziwnego, że właśnie tutaj zaczynały się znajomości, które później kończyły się ślubem – wspomina Jerzy Tereba.

W klubowych opowieściach nie brakuje historii o zawodnikach, którzy dzięki Górnovii poznali swoje przyszłe żony, a później przyprowadzali na stadion dzieci i wnuki. To właśnie takie historie najlepiej pokazują, że przez lata Górnovia była nie tylko klubem piłkarskim, ale także ważną częścią społecznego życia Górna.

Historia trwa

Przez sześćdziesiąt lat zmieniały się boiska, ligi i pokolenia zawodników. Nie zmieniło się jedno – przekonanie, że Górnovia jest czymś więcej niż klubem sportowym.

– Tamtejsze środowisko bardzo nas szanowało jako ludzi i piłkarzy. A jeśli człowiek czuje szacunek, chce oddać z siebie wszystko – mówi Henryk Różek.

Być może właśnie w tych słowach najlepiej kryje się tajemnica Górnovii. Bo historię tego klubu od sześćdziesięciu lat tworzą nie budynki, wyniki czy tabele. Tworzą ją ludzie.

Autor: Waldemar Mazgaj