– Różnicę można było zauważyć w warunkach fizycznych, a nie w umiejętnościach piłkarskich – mówi w wywiadzie DARIUSZ JĘCZKOWSKI, trener reprezentacji Podkarpackiego ZPN z rocznika 2013, który uczestniczył w turnieju o Puchar im. Kazimierza Górskiego w Policach.

ŁUKASZ PADO: Reprezentacja Podkarpackiego Związku Piłki Nożnej kończy rywalizację na 3. miejscu w grupie turnieju finałowego o Puchar im. Kazimierza Górskiego. Rozpoczęliście turniej od efektownego zwycięstwa z Opolskim ZPN 9:3, ale później Łódzki ZPN i Pomorski ZPN okazały się nieznacznie lepsze. Było dobrze, ale… Jak można ocenić grę naszych piłkarzy?
DARIUSZ JĘCZKOWSKI: Oczywiście awans do półfinału z pierwszego miejsca byłby ogromnym sukcesem. Mimo porażek z Łódzkim i Pomorskim ZPN nie możemy jednak powiedzieć, że zagraliśmy słaby turniej. Trafiliśmy na bardzo wymagających rywali – Łódzki ZPN ostatecznie zajął trzecie miejsce w całym turnieju. Aby awansować z grupy, musieliśmy bezwzględnie wygrać z Łódzkim ZPN i co najmniej zremisować z Pomorskim ZPN. Taki był układ tabeli i wyników. Moim zdaniem o wynikach w tej kategorii wiekowej decydują przede wszystkim dwa elementy. Pierwszy to gra w obronie – agresywna, odważna i nieustępliwa. Ze względu na skrócone boisko, duże bramki oraz pole karne o wymiarach jak w piłce 11-osobowej, bramkę można zdobyć praktycznie z połowy boiska i często właśnie tak padają gole. Krótsze boisko sprawia również, że bardzo szybko dochodzi do sytuacji pod polem karnym, co skutkuje rzutami karnymi i stałymi fragmentami gry. My sami mieliśmy aż sześć rzutów karnych w trzech meczach. Drugim istotnym elementem są warunki fizyczne zawodników. Nasz zespół nie należy do najbardziej rosłych. Pod względem umiejętności technicznych mamy bardzo dobrych piłkarzy, natomiast fizycznie wciąż nieco ustępujemy najlepszym reprezentacjom wojewódzkim. To właśnie te dwa aspekty sprawiły, że kończyliśmy mecze z niekorzystnym bilansem bramkowym. Traciliśmy gole po przegranych pojedynkach fizycznych lub z powodu zbyt mało agresywnej gry w obronie.
Jak prezentowali się nasi zawodnicy na tle rówieśników z innych województw?
Największą różnicę można było zauważyć właśnie w warunkach fizycznych, a nie w umiejętnościach piłkarskich. Jako zespół potrafimy grać w piłkę. Budujemy akcje od własnej bramki, rzadko decydujemy się na bezpośrednie rozwiązania. Staramy się kreować grę w środku pola, a na skrzydłach zachęcamy zawodników do odważnych pojedynków jeden na jednego. Chcemy, aby byli proaktywni i podejmowali odważne decyzje na boisku. To z pewnością było widoczne w naszej grze.
Podczas zgrupowań makroregionalnych wygraliście niemal wszystko, ale turniej finałowy to już zupełnie inna historia?
Poziom rywalizacji był bardzo podobny. Jak to jednak w piłce nożnej bywa, o wyniku często decydują detale. W meczach z Łódzkim i Pomorskim ZPN zabrakło nam przede wszystkim większej agresji w grze obronnej. Nie bez znaczenia była również absencja naszego najlepszego napastnika, Jakuba Czai, który podczas zgrupowań makroregionalnych był jednym z liderów zespołu i zawodnikiem potrafiącym zrobić różnicę w ofensywie. Niestety podczas turnieju finałowego nie mógł nam pomóc, ponieważ w tym samym czasie uczestniczył z reprezentacją rocznika 2012 w rozgrywkach o Puchar im. Kazimierza Deyny.
Przypis redakcji: Podczas zgrupowania makroregionalnego w Siedlcach reprezentacja Podkarpackiego ZPN pokonała Łódzki ZPN 4:2. Jakub Czaja zdobył jedną z bramek i zanotował asystę.
– To był już drugi rok pracy trenera z tą grupą. Pierwszy poświęcony był przede wszystkim selekcji spośród bardzo szerokiej grupy zawodników. Jak wyglądał drugi rok?
Nie przestaliśmy szukać nowych zawodników ani na chwilę. Pierwszy rok był okresem poznawania chłopców i wstępnej selekcji. Drugi to przede wszystkim ciągła obserwacja ich rozwoju – nie tylko piłkarskiego, ale również fizycznego. Wielu zawodników z rocznika 2013 na Podkarpaciu jest jeszcze przed skokiem pokwitaniowym, co sprawia, że w rywalizacji z najmocniejszymi reprezentacjami wojewódzkimi są słabsi fizycznie. Nadal będziemy ich obserwować i wierzę, że do kadry dołączy jeszcze kilku wartościowych zawodników.
To już trzeci rok funkcjonowania nowej formuły rywalizacji o Puchar im. Kazimierza Górskiego. Zamiast tradycyjnych meczów w makroregionach są kilkudniowe zgrupowania, praca z trenerami PZPN i innych wojewódzkich związków oraz rywalizacja z najlepszymi zespołami z całej Polski. Jak ocenia trener ten projekt?
To znakomity projekt – zarówno dla zawodników, jak i trenerów. Podczas zgrupowań naprawdę czuć bliskość reprezentacji młodzieżowych Polski. Dla młodych piłkarzy jest to jasny sygnał: zostałeś wybrany i musisz sprostać oczekiwaniom. Jeżeli zawodnik utrzyma się w kadrze wojewódzkiej przez cały cykl szkoleniowy, ma realną szansę otrzymać powołanie do reprezentacji Polski U-15. Chłopcy doskonale to rozumieją. Dlatego sam wynik meczu schodzi tutaj na dalszy plan. Najważniejszy jest rozwój zawodnika, pokora oraz codzienna, systematyczna praca nad każdym elementem piłkarskiego rzemiosła.
To jednak nie koniec twojej pracy z tą kadrą. W nowym sezonie zagracie o Puchar im. Kazimierza Deyny. Tym razem droga do finałów będzie prowadziła przez eliminacje.
W piłce nożnej nigdy nie jest łatwo. Łatwo jest oceniać z boku i powiedzieć: „zajęli trzecie miejsce i nie awansowali”. Rzeczywistość wygląda jednak inaczej. Rozgrywki o Puchar im. Kazimierza Górskiego i Puchar im. Kazimierza Deyny są przede wszystkim elementem selekcji najlepszych zawodników do projektów szkoleniowych PZPN oraz młodzieżowych reprezentacji Polski. Przed nowym sezonem dwóch bardzo utalentowanych chłopców z naszej reprezentacji zasili czołowe akademie piłkarskie w Polsce. Nie będzie ich już z nami, dlatego musimy przygotować kolejnych zawodników. Czy będą lepsi od swoich poprzedników? To pytanie pozostawię bez odpowiedzi. Zawodnicy, którzy wystąpili z nami podczas turnieju w Policach, mieli okazję zaprezentować się skautom PZPN. Najlepsi, w ich ocenie, otrzymają powołania na projekty LAMO i ZAMO. W kolejnym sezonie sytuacja będzie wyglądała podobnie. Przed zawodnikami kolejne mecze, podczas których będą musieli potwierdzić swój reprezentacyjny poziom i zapracować na powołanie do reprezentacji Polski U-15. Ci, którzy jeszcze nie osiągną najwyższego poziomu, będą nadal pracować nad swoim rozwojem. Mam nadzieję, że wielu z nich pozostanie na Podkarpaciu i będzie wzmacniać najsilniejsze kluby oraz akademie piłkarskie naszego regionu.

