Podkarpacki Związek Piłki Nożnej

Piłka nożna w Rogach, małej miejscowości koło Krosna, to długa historia. Zmierzył się z nią Leszek Lenik, były piłkarz i działacz Burzy Rogi, z którym udało się przeprowadzić wywiad.

Fot, Konrad Kwolek

Łukasz Pado: Kibice czasem skandują „Burza Rogi, Rogi Burza, tej drużyny się nie wkurza”. Zna Pan jakieś inne przyśpiewki tego klubu?

Leszek Lenik: Znałem kiedyś kilka. Typowe kibicowskie piosenki. Po reaktywowaniu klubu w 1970 roku, przez kilka lat spontanicznie organizował się chór kibiców, który m. in. w ten sposób dopingował drużynę.

Z okazji 60-lecia klubu napisał Pan książkę – kronikę klubu w Rogach. Co znajdziemy w tej publikacji?

Książka składa się z kilku części. W słowie wstępnym opisałem jak doszło do powstania tej historii. Jest też rozdział zwany Tłem Historycznym, w którym opisałem historię Ludowych Zespołów Sportowych i związków sportowych w kontekście przekształceń, reform i zmian organizacyjnych jakie w tych instytucjach dokonały się  od 1945 roku. Opisując te zmiany w kolejnych latach i epokach rozpoczynałem od szczebla centralnego schodząc stopniowo poprzez poziom województwa, powiatu aż do naszego lokalnego podwórka. Historię Burzy rozpocząłem od 1945 roku, mimo że zespół sportowy biorący udział w regularnych rozgrywkach piłkarskich powstał w roku 1954. Po ośmiu latach przerwy zespół reaktywowano w 1970 roku i o od tego czasu działa nieprzerwanie do chwili obecnej. W książce znajdziemy również liczne wyniki sportowe i indeks nazwisk. Wszystkie te informacje uzupełnione są bogatą dokumentacją fotograficzną.

A dlaczego w latach 60. nastąpiła przerwa w działalności zespołu?

Było to związane z incydentem podczas ligowego meczu o mistrzostwo klasy „C”. Sędzia prowadzący zawody prawdopodobnie w wyniku niezadowolenia ze strony kibiców i piłkarzy został słownie znieważony i poturbowany, mecz przerwano i drużynę wykluczono z rozgrywek. Należy dodać, że w tamtych czasach, ale również obecnie, takie incydenty nie należały do rzadkości.

Wracając do powstania książki – jak Panu się udało zebrać tyle materiału? Bo w Pana publikacji mamy szczegółowy spis piłkarzy, mnóstwo zdjęć, chyba ponad setkę, dokumentów, wyników…

Przez blisko dwadzieścia lat byłem w klubie skarbnikiem. Gromadziłem dokumenty bo taki był mój obowiązek. Przełomowym momentem był rok 1997, kiedy sporą część dokumentów (z lat 1978-1993) przekazał mi ówczesny prezes klubu Franciszek Dembiczak. Stworzyłem wówczas klubowe archiwum, które w kolejnych latach znacznie rozbudowałem. Było to podstawą do tego opracowania. Indeks nazwisk, który obejmuje ponad tysiąc osób – działaczy, trenerów, zawodników – opracowałem na podstawie tych dokumentów. Wyniki sportowe pozyskałem  z różnych źródeł – dziennika „Nowin Rzeszowskie, tygodnika „Podkarpacie”  komunikatów Okręgowego Związku Piłki Nożnej w Krośnie a z lat 50. głównie z Biuletynów Sportowych Wojewódzkiego Komitetu Kultury Fizycznej w Rzeszowie. Wszystkie te informacje weryfikowałem i uzupełniałem na podstawie wywiadów z członkami klubu z różnych epok.

Książka obejmuje okres 1954–2014. Dlaczego tak długo trzeba było czekać na publikację?

Przez długi czas traktowałem to jako hobby, dodatkowe zajęcie, spędzanie wolnego czasu. Pierwszą inspiracją była rozmowa w roku ok. 2012 z nieżyjącym już Janem Ciupką, byłym prezes Okręgowego Związku Piłki Nożnej w Krośnie, autorem kilku publikacji dotyczących historii sportu w naszym regionie. Ale przełomowym momentem był rok 2017. Uświadomiłem sobie wówczas, że jeżeli nie podejmę jakiejś inicjatywy w tej sprawie, te dokumenty mogą nigdy nie ujrzeć światła dziennego, wylądują gdzieś w koszu lub piecu.

Czy w tworzeniu tej książki ktoś jeszcze uczestniczył?

Przed dwoma laty cały materiał przejrzał Pan Marek Klara, były wójt gminy Miejsce Piastowe, historyk z wykształcenia. Jego opinia była pozytywna. Poprawiłem więc całą pracę, skorygowałem, uzupełniłem „wygładziłem” tekst. W końcowy etap zaangażowały się dwie miłe rogowianki. Korektę tekstu wykonała Urszula Stanisz, polonistka z wykształcenia, a całość materiału przygotowała do druku Kinga Uliasz mająca w takich pracach doświadczenie zawodowe. Książka została wydana w Krośnie w wydawnictwie Ruthenus Pana Rafała Barskiego. Finansowo projekt wsparła Gmina Miejsce Piastowe, Lokalna Grupa Działania „Kraina Nafty” i siedem prywatnych osób.

Trudno było zebrać te wszystkie dane i materiały?

Podstawą były zebrane dokumenty. Tworząc archiwum, o którym już wspomniałem, spotkałem się z taką sytuacją, że ktoś spalił jakieś klubowe materiały, z krótkiego na szczęście okresu, bo z połowy lat 70-tych. Okres ten odtworzyłem na podstawie rozmów z działaczami i piłkarzami z tamtych lat, ale większość wydarzeń z lat 1970-2014 była w jakimś wymiarze  udokumentowana.

Poświęcił Pan sporą część życia temu klubowi – był Pan piłkarzem, potem działaczem…

Zaczynałem w 1976 roku w piłkarskiej drużynie juniorów. Jako piłkarz grałem przez kilkanaście lat. Pod koniec lat 80-tych organizowałem sekcję szachową, która po latach przerwy w roku 2005 została reaktywowana. Członkiem zarządu byłem od 1988 roku, a skarbnikiem formalnie od roku 1995.  

Który moment zapadł najbardziej w pamięci?

Najmilej wspominam lata osiemdziesiąte. Dla piłkarzy Burzy był to najlepszy okres. Awansowaliśmy wówczas do klasy międzywojewódzkiej. Był to poziom IV ligi. W grupie krośnieńsko-rzeszowsko-tarnobrzeskiej rywalizowaliśmy my m. in. z  rezerwami Stali Rzeszów, Resovii Rzeszów, Stali Stalowa Wola Siarki Tarnobrzeg ale również z Lechią Sędziszów, Stalą Nowa Dęba czy Stalą Łańcut. Z kolei po reorganizacji rozgrywek w grupie krośnieńsko-przemyskiej m. in. z JKS-em Jarosław, Polną Przemyśl i Czuwajem Przemyśl.

Każdy klub ma jeden mecz, który przez lata się wspomina, jednego piłkarza, którego stawia się za wzór. Jak to jest w Burzy?

Wiele było meczów, o których się pamięta. Graliśmy na przykład finał Pucharu Polski na szczeblu okręgu z Karpatami Krosno, które grały wówczas w trzeciej lidze. Mecz w podstawowym czasie i dogrywce zakończył się remisem 0:0 i przegraliśmy dopiero w rzutach karnych 1:3. Wspomnę o jeszcze jednym meczu. Jesienią 1983 roku, w klasie międzywojewódzkiej graliśmy w Rudniku z tamtejszym Orłem. Gospodarze niemiłosiernie nas atakowali przez niemal 90 minut. Z naszej strony była to swoista „obrona Częstochowy”. A wynik? 0:1 dla Burzy. Na przestrzeni tylu lat wielu było wartościowych piłkarzy. W latach 70-tych prawdziwą gwiazdą był Michał Kochan, którego „porwały” nam później Karpaty Krosno. Ponadto Lucjan Urbanek – jeden z najlepszych snajperów w historii klubu, Tomasz Stanisz – przez wiele lat „król środka pola” i wielu innych. Jeśli chodzi o działaczy, to zdecydowanie największy wkład miał wieloletni prezes Franciszek Dembiczak, główny architekt prac zarządu przez blisko 30 lat. Przez 41 lat zasiadał w zarządzie, w tym również na fotelu prezesa Mieczysław Kolasa. Wspomnieć należy Mieczysława Kilara również wieloletniego członka zarządu, który przez 14 lat szkolił z sukcesami drużyny młodzieżowe, a później kontynuował prace społeczną w Okręgowym Związku Piłki Nożnej w Krośnie i działa tam do dnia dzisiejszego.

Burza to nie tylko piłka nożna. Wspomniał Pan o szachach…

W klubie było pięć sekcji, z których do dziś działa cztery – oprócz wspomnianych szachów także tenis stołowy i lekkoatletyka (w latach 80. była jeszcze piłka siatkowa). Wspomnieć należy szczególnie o lekkoatletyce. Biegacze tej sekcji w kategoriach młodzieżowych zdobywali tytuły Mistrzów Polski i reprezentowali kraj na Mistrzostwach Europy i świata. Filip Muszyński, Jakub Rygiel i Marcin Kuliga byli Młodzieżowymi Mistrzami Polski w różnych kategoriach biegowych. W książce zostało to szczegółowo opisane.

Często zagląda Pan ostatnio na stadion Burzy?

Nieco odpłynąłem od klubu. Śledzę wyniki, ale na meczach bywam rzadko. Jest to pewien naturalny proces związany ze zmianą pokoleniową i upływem czasu.

Kiedy dalsza część książki?

Wydaje mi się, że odtworzenie historii z ostatnich 10 lat (wydarzenia, wyniki sportowe, osoby) nie byłoby trudne, ale trudno mi powiedzieć czy obecnie mógłby się ktoś zająć w klubie tymi sprawami.