Pogoń-Sokół Lubaczów 27 latach znów w 4 lidze i ma ambitne plany

603

– Nasz  cel na kolejne sezony to awans na szczebel centralny – mówi Robert Machczyński, prezes Pogoni-Sokół Lubaczów, mistrza klasy O Jarosław, który po 27 latach przerwy ponownie zagra na poziomie 4 ligi.

Pogoń-Sokół Lubaczów przez 95 minut naciskała przeciwnika, atakowała, strzelała na jego bramkę, ale na tablicy wyników wciąż było 0:0. A wszystko było gotowe na fetę. Zakupiono szampany i specjalne pamiątkowe koszulki z napisem „AWANS I IV LIGA”. Wydawało się, że nic nie może zepsuć tego dnia, ale mecz trzeba było wygrać, a bramka Santosu Piwoda była, jak zaczarowana.

Gdy zdawało się, że z fetę z okazji awansu do 4 ligi trzeba będzie przełożyć do następnej kolejki, akcję prawą stroną przeprowadził Paweł Hass, który dośrodkował w pole karne. Piłka trafiła do Pawła Hawrylaka, po jego strzale trafiła jednak w słupek. Na szczęście z dobitką pospieszył Radosław Hojdak i choć uderzał piłkę nieczysto, wpadła ona do siatki Santosu Piwoda. Na stadionie w Lubaczowie zapanowała euforia. Gol kapitana drużyny zapewnił awans jego drużynie do 4 ligi, której w Lubaczowie nie goszczono od ponad ćwierć wieku.

– Będę miał pamiątkę na całe życie i będę mógł wnukom pokazywać – powiedział na lamach portalu nowiny24.pl Radosław Hojdak. W drużynie z Lubaczowa gra od 14 roku życia, od blisko piętnastu lat jest w drużynie seniorów, a od 7 lat kapitanem drużyny.

Awans Pogoni-Sokół Lubaczów był jednak kwestią czasu. Drużyna zdominowała rozgrywki klasy O Jarosław, zapewniając sobie mistrzostwo w tej grupie na sześć kolejek przed końcem rozgrywek. Lubaczowianie wygrali 26 z 27 spotkań, osiągając ponad dwudziestopunktową przewagę nad konkurencją. Pogoń-Sokół już rok wcześniej był bliski sukcesu, ale wówczas przegrała nieznacznie wyścig o awans z LKS-em Skołoszów.

Od nowego sezonu Lubaczów wystartował z przytupem, zaczął od 11 wygranych meczów z rzędu, a jak już wskoczył na fotel lidera, to oddał go do końca. Nie bez znaczenia miało pojawienie się w zespole kilku graczy z przeszłością w 3 i 4 lidze, takich jak Paweł Hass, Bartłomiej Gliniak, czy wcześniej, grający trener Valerij Sokolenko i Karol Karólak. Oprócz wspomnianych w składzie jest wielu graczy z Lubaczowa i okolic, którzy w klubie są od kilku lub więcej lat. Liczącymi się graczami są m.in. Krystian Basznianin, Sebastian Kot czy Maciej Grabowski, którzy wrócili w rodzinne strony z SMS-u Resovii.

W połowie tego sezonu Pogoń-Sokół prowadziła z 7 punktową przewagą nad Orłem Przeworsk. Zimą zespół wzmocnili dodatkowo dwaj 3-ligowcy: Sebastian Fedan i Kacper Rop i było oczywiste, że w Lubaczowie nie zamierzają kalkulować, tylko idą po awans. Efekt był taki, że do dziś ekipa z Lubaczowa wygrała do tej pory wszystkie mecze w rundzie wiosennej.

Na taki sukces w tym regionie czekano bardzo długo. Drużyny z powiatu lubaczowskiego nigdy nie były się w stanie przebić powyżej klasy O, a i ten szczebel był osiągalny dla nielicznych. Dla Pogoni-Sokoła, to można powiedzieć największe osiągnięcie od momentu połączenia się. Wcześniej to były dwa niezależne kluby.

Towarzystwo Gimnastyczne Sokół funkcjonuje w Lubaczowie od 120 lat. Początkowo ukierunkowane było na lekkoatletykę i ogólny rozwój fizyczny, ale piłka nożna też towarzyszyła Sokołowi niemal od początku. Pogoń powstała dopiero po II wojnie światowej. W latach osiemdziesiątych klub przez cztery sezony występował w lidze międzyokręgowej przemysko-krośnieńskiej, w składzie Pogoni brylował wówczas czołowy strzelec w regionie Jacek Krzyszkowski, który dwukrotnie sięgał po tytuł króla strzelców. Porównywano go z występującym wówczas w Polonii i Polnej Przemyśl Jerzym Pobrożnym, wróżono mu podobną karierę, ale jego losy potoczyły się nieco inaczej, został w Lubaczowie, a dziś odwiedza stadion tylko jako widz.

Po kilku udanych sezonach klub spadł do ligi wojewódzkiej, by w 1995 roku awansować do klasy R, którą można porównać do dzisiejszej 4 ligi, bo składała się z ówczesnych województw przemyskiego, krośnieńskiego i rzeszowskiego. Ta przygoda dla klubu z Lubaczowa trwała zaledwie jeden sezon. Po nim Pogoń znów spadła. W 2001 roku doszło do fuzji. Klub Sportowy Pogoń połączył się z Towarzystwem Gimnastycznym Sokół. Przez ostatnie 20 lat klub występował początkowo w klasie A, a od 10 lat nieprzerwanie w klasie O.

Jak zapowiadają klubowi włodarze, awans do 4 ligi to jednak tylko część planu. Odkąd w pojawili się sponsorzy  w Lubaczowie mają coraz to bardziej ambitne plany. Być może w niedalekiej przyszłości nawet awans do 3 ligi.

– Dobrze się nam układa współpraca ze sponsorami i z Urzędem Miasta, chcemy to wykorzystać. Mamy fajny zespół, w którym jest dużo miejscowych chłopaków, wspieranych przez kilku graczy z zewnątrz. Naszym celem w przyszłości jest awans na szczebel centralny– mówi Robert Machczyński, który w klubie jest od ponad 10 lat, a od 2019 roku nim zarządza, a także jest trenerem w grupach młodzieżowych. – Pozyskaliśmy kilku piłkarzy z wyższych lig, ale chcieliśmy przygotować zespół przed awansem. Liczę, że to nie ostatnie nasze słowo.

– Będziemy nowi w tej lidze i na pewno przed nami trudny sezon. Wszystko może się wydarzyć , każdy może liczyć się w walce o awans, jak również myśleć żeby nie spaść o ligę niżej , my również zdajemy sobie z tego sprawę – wypowiada się sekretarz klubu i były prezes Marek Stanisławczuk, który w Pogoni-Sokole działa od ponad 20 lat, ale dodaje, że świetnie dogaduje się ze znacznie młodszymi od siebie działaczami. – Ja jestem spolegliwy człowiek, potrafię się dogadać z każdym.

Optymizmu nie brakuje kapitanowi drużyny. Radosław Hojdak w Pogoni-Sokole jest od początku swojej przygody z piłką nożną.

– Późno zacząłem granie w klubie, bo w wieku 14 lat, ale od tamtego czasu bez przerwy jestem w klubie, już 17 lat. 15 lat temu zacząłem grać w seniorskiej piłce i od 7 lat jestem kapitanem drużyny – mówi Hojdak, który nie boi się, że po awansie mogą pojawić się nowi gracze z zewnątrz i straci miejsce w zespole. – Może tak być, ale rozmawiałem z naszymi zawodnikami i każdy jest tego świadomy, ale jak się chce coś osiągnąć, to niestety w dzisiejszych czasach trzeba się wzmocnić zawodnikami z zewnątrz. Mamy dużo zawodników z Lubaczowa i nie będziemy się zatrzymywać. Ja jestem za tym klubem i chcę, żeby grał na jak najlepszym poziomie. Ważne, żeby atmosfera była w zespole tak, jak teraz. Nie ma niezbędnych „napinek”. Przyszli nowi, wartościowi gracze, treningi wyglądają dużo lepiej, młodsi piłkarze uczą się od nich.

Przed zakończeniem rozgrywek i rozmów w klubowych kuluarach, prezes Machczyński nie chce zbyt wiele mówić o tym co będzie nowego w klubie. Zdradził jedynie, że może być ciekawie w tej kwestii i nie tylko, bo oprócz nowych graczy, może w klubie pojawią się kolejni sponsorzy.