Stali Łańcut marzy się 2 liga i nowe trybuny. Prezes: „To był udany rok, aż się boję wiosny”

527
Prezes Stali Łańcut, Krzysztof Mączka, fot. Stal Łańcut

– Gdy zostałem prezesem, byliśmy w klasie B i teraz mogę powiedzieć, że trochę się boję tej wiosny, bo patrząc na tę kilkuletnią historię, to co dwa lata był awans – mówi KRZYSZTOF MĄCZKA, prezes SPEC Stali Łańcut, która na półmetku sezonu zajmuje 4. miejsce w 4 lidze podkarpackiej.

Prezesa Krzysztofa Mączkę pytaliśmy o:

– choinkę

– seniorską drużynę

– Czy będą zimowe transfery

– drużyny kobiece

– plany na najbliższe lata

– nową trybunę na stadionie w Łańcucie

– kto będzie mistrzem świata i dlaczego Francja?


Łukasz Pado: Święta za pasem. Czy choina w klubie już ubrana?

Krzysztof Mączka: Nie. W takich mniejszych klubach jak nasz, to okres świąteczny jest okresem przerwy, gdzie tak naprawdę klub stoi zamknięty na cztery spusty, a boisko jest wyłączone z funkcjonowania. Ozdoby świąteczne jednak mamy, jest choinka, na pewno do świąt przygotujemy ją. Co zrobić, wszyscy jesteśmy społecznikami i tak naprawdę w klubie spotykamy się wtedy, kiedy trzeba coś konkretnego zrobić. Tradycje świąteczne każdy z nas pielęgnuje u siebie w domu.

Święta to czas świętowania, jak sama nazwa wskazuje. Stal Łańcut myślę, że ma co świętować, bo rok wydaje się być udany dla klubu. Jak pan sądzi?

Na pewno. Po 25 latach wróciliśmy do 4 ligi i jako jedyny beniaminek w tamtym sezonie utrzymaliśmy się. To duży sukces i patrząc na dużą liczbę drużyn, które grały w 4 lidze, to zajęliśmy wysokie miejsce. Oczywiście nowy sezon, też zaczęliśmy bardzo dobrze, po rundzie jesiennej jesteśmy na czwartym miejscu. Myślę, że jak na nasze realia i skład to jest bardzo dobre miejsce. Choć przegraliśmy mecze z niżej notowanymi drużynami jak z Wólką Pełkińską czy Stalą II Rzeszów. Na pewno punktów mogło być więcej, ale i tak nie jest źle. Jesteśmy mega zadowoleni z tego roku i oby przyszły nie był gorszy.

Warto chyba dodać, że jako jedyni nie przegraliście meczu z żadną z ekip z tzw. „wielkiej trójki”: Karpaty Krosno, JKS Jarosław i Cosmos Nowotaniec, czołowymi drużynami w lidze. To pewnie cieszy?

Cieszy, ale ja już po poprzednim sezonie powiedziałem, że my jesteśmy jak Janosik. Bo przegrywaliśmy u siebie z Tuczempami, Ropczycami czy Stalą Sanok, które potem spadły z ligi, a wygrywaliśmy z tymi, którzy bili się o awans. Teraz to się w kilku przypadkach powtórzyło, bo straciliśmy punkty ze wspomnianą Wólczanką lub Igloopolem, z którym zremisowaliśmy, a pokonaliśmy JKS Jarosław i zremisowaliśmy z Karpatami Krosno czy w Nowotańcu. Muszę jednak powiedzieć, że jesteśmy mocni w tym sezonie.

Zadam tradycyjne pytanie po rundzie. Najlepszy i najgorszy mecz Stali pana zdaniem to?

Najgorszy, to na sto procent był ten mecz w Wólce. Mieliśmy kilka okazji bramkowych, a na koniec przegrywamy 0:1. To był początek sezonu, gdzie ten mecz trochę nas zdołował. Jeśli chodzi o najlepszy mecz, to wskazałbym dwa, a może nawet trzy mecze. W Pilźnie, gdzie przegrywaliśmy 0:2, a wygraliśmy 3:2. Drugi mecz, to z Karpatami Krosno, był remis, ale mecz był na bardzo dobrym poziomie, jak na 4-ligowe standardy, no i numer 1 to wygrana u nas z JKS-em. Byliśmy lepsi w tym meczu i wygraliśmy zasłużenie. No i jako jedyni nie przegraliśmy w Nowotańcu.

Drużyna seniorów, to oczywiście wasze oczko w głowie i wizytówka, ale od tego sezonu macie też drużynę seniorek w 4 lidze podkarpackiej, która zaczęła sezon obiecująco…

Musze odnaleźć mój pierwszy wywiad, po tym jak zostałem prezesem. To było 8 lat temu, bodaj do telewizji Łańcut. Mówiłem wtedy o planach i co chciałbym w klubie zrobić. Powiedziałem, że chciałem założyć drużynę kobiecą. Patrzono dziwnie na mnie, ale cel osiągnąłem. Teraz mamy cztery młodzieżowe drużyny dziewczęce w rozgrywkach plus zespół seniorek, który w tym roku zadebiutował w 4 lidze i nie przegrała żadnego meczu. W ostatniej kolejce wygraliśmy z liderem, z drużyną z Leska 3:0 i zbliżyliśmy się do nich w tabeli. Myślę, że ta piłka nożna kobiet zagości w naszym portfolio na najbliższe lata. Oprócz tego znakomity wynik osiągnęły nasze dziewczynki w turnieju o Puchar Tymbarku, gdzie zajęliśmy 5. miejsce w całej Polsce, to dla naszego klubu mega sukces. Przed nami były tylko wielkie ośrodki, tuzy, a za nami było dużo większych od nas ośrodków. Braliśmy też w zawodach „Piłkarska kadra czeka”, gdzie było 16 najlepszych drużyn, to były trampkarki i młodziczki i tam też zajęliśmy 5. miejsce w Polsce. Nie mamy się czego wstydzić. W podkarpackich ligach chłopców gramy, jak równy z równym z takimi drużynami, jak Resovia czy Stal Rzeszów, gdzie tak naprawdę, rzadko się coś takiego nam udawało. To są przykłady, że mamy nie tylko seniorów, ale to szkolenie w naszym klubie idzie bardzo dobrze.

Wspomniał pan, że 8 lat jest prezesem, czyli zaczynał Pan w klasie B. Trudno było dojść do 4 ligi?

Tak, gdy zaczynałem, byliśmy w klasie B i teraz mogę powiedzieć, że trochę się boję tej wiosny, bo patrząc na tę kilkuletnią historię, to co dwa lata był awans. Dwa lata graliśmy w klasie B, potem dwa w klasie A, następnie dwa w klasie O i teraz mamy drugi sezon w 4 lidze, tak że… Nie chcę zapeszać, wiosna pokaże. Na pewno jakiś cel udało się osiągnąć, ale to nie jest tylko mój sukces. W tym klubie jest nas cała grupa osób, które przysłużyły się równie mocno. Mowa o całym naszym zarządzie, piłkarzach, trenerach, sponsorach. Wielkie podziękowania należą się miastu, z panem burmistrzem Rafałem Kumkiem na czele, a także MOSiR-owi. Uzbierała się nas całkiem spora grupa. Najważniejsze, że ci wszyscy ludzie chcą nam pomagać i nikt nam nie rzuca kłód pod nogi, a wręcz przeciwnie. W takim otoczeniu pracować to przyjemność.

Pan poważnie o tej trzeciej lidze? Że jeszcze w tym sezonie?

Adam Małysz zawsze powtarzał, że najważniejszy jest ten najbliższy skok. Każdy w lidze gra, żeby wygrać, nie ma półśrodków. My cieszymy się gdy drużyna wygrywa, chłopaki mają premie za zwycięstwa, więc im też zależy, żeby wygrywać jak najwięcej. A co los pokaże? Zobaczymy. Nie ma u nas napinki i wygórowanych ambicji na ten sezon.

Teraz mamy zimę, a zima to często ruchy kadrowe i korekty w składach. Czy w waszej drużynie też będą zmiany? Kilka plotek już krąży w środowisku…

Nasza kadra liczyła 21 zawodników jesienią. Myślę, że to jest bardzo duża liczba zawodników. Odchodzą zawodnicy, którzy mało grali, albo grali, ale chcieliby więcej. Z czternastki najważniejszych zawodników nie odchodzi nikt. Mam potwierdzone, że odchodzi od nas czterech piłkarzy, to jest Dawid Kania, Hubert Rączka, a także na wypożyczenie Arek Noga i Dawid Bieniasz, odejdzie też Mateusz Rejowski, który jesienią był na wypożyczeniu, a teraz odchodzi do innego klubu. Chcielibyśmy do drużyny seniorów dołączać juniorów, bo po to kiedyś tę akademię naszą zakładaliśmy. Z niej się wywodzi m.in. Michał Stopyra, który dostaje w pierwszej drużynie coraz więcej meczów. Chłopak jest z rocznika 2006 i pokazuje, że nie ma się czego bać. Ruchów kadrowych nie planujemy, ew. może jedno jakieś wzmocnienie.

Z pewnego źródła wiem, że są też plany wobec waszego stadionu, a konkretnie chodzi o modernizację trybuny. Coś może pan o tym więcej powiedzieć?

Są takie plany, ale ich los zależy oczywiście od funduszy. Tak naprawdę wszystko jest już ustalone. Mamy projekt, możemy rozpoczynać budową, dokumenty są gotowe, ale potrzebujemy pieniędzy. Liczymy na fundusze z ministerstwa lub z „Nowego Ładu”. Burmistrz się zdeklarował, że jak tylko będzie dofinansowanie, to podejmuje rękawice i ten obiekt wybudujemy. Obiekt, bo tu nie chodzi tylko o samą trybunę, ale pod nią mają być też szatnie, a całość będzie spełniać wymogi na 2 ligę. Idziemy ambitnie, a to czy jeśli robimy stadion na 2 ligę, to chcemy w niej zagrać? Powiem, że tak. Mamy jakieś cele i ambicje. To jest takie moje marzenie i będę do niego dążył. Być może zapiszemy w annałach historii 2 ligę w Łańcucie.  

2 liga to dziś trzeci poziom rozgrywkowy. Na takim kiedyś już Stal Łańcut grała, ostatnio w latach 90-tych.

Tak. Wcześniej też w siedemdziesiątych latach. Ta ostatnia przygoda Stali w 3 lidze nie była jednak zbyt długa, bo tylko rok. Mieliśmy tych punktów całkiem sporo wtedy, ale tak się złożyło, że w tym samym sezonie z 2 ligi spadały Stal Rzeszów i Resovia. To pociągnęło też nas. Mieliśmy pecha i nie udało się utrzymać. To była jednak inna 3 liga, bo wtedy to były cztery województwa, a dzisiejsza 2 liga, to już są drużyny z całej Polski, to już wyższy poziom.

Na koniec zapytam o sympatie na mistrzostwach świata. Kto wygra finał?

Będę za Francją. Zawsze lubiłem Francję. Ta ich żywiołowość i ta młodość Kyliana Mbappe, jego szarmancki uśmiech. Zresztą pokazał klasę po meczu z Polską, swoim zachowaniem wobec naszych chłopaków. Zrobił sobie zdjęcie z Grosickim, mówił że był jego idolem kiedyś. Pokazał, że ma dystans do siebie i jest sympatycznym człowiekiem. Ja jestem za Francją. A kto wygra? To chyba dla mnie takiego dużego znaczenia nie ma. Patrząc też na finał, to można rzec, że ten wynik naszej polskiej drużyny nie był taki zły, bo przegraliśmy w końcu tylko z mistrzem i wicemistrzem świata. Szkoda, że te mistrzostwa się kończą, bo te ciemne i zimne wieczory były fajne dzięki nim. Nie trzeba było się zastanawiać, co robić, tylko czekało się na te mecze. Wielu narzekało, że to nie jest dobry termin, a za jakiś czas będziemy wspominać, że były takie mistrzostwa, co grano w grudniu.

A mecz o 3. miejsce?

Zawsze lubię kibicować drużynom, które potrafią sprawić niespodziankę i pewnie jak wielu po cichu trzymałem kciuki za Maroko. Nie udało się im awansować do finału, ale będę im kibicował, żeby pierwszy raz w historii drużyna z Afryki wywalczyła medal mistrzostw świata.