Błękit Żołynia z niedosytem pożegnał się ze stadionem. Idzie nowe

0
343
fot. Łukasz Pado

Za nieco ponad rok Błękit Żołynia będzie miał nowy stadion z dwoma boiskami, nową trybuną, ogrodzeniem i budynkiem klubowym. W niedzielę podopieczni trenera Damiana Lica rozegrali na starym stadionie ostatni sentymentalny mecz.

Pojedynek na szczycie klasy A z Iskrą Jawornik Polski przykuł uwagę kibiców, którzy mimo nienajlepszej pogody licznie stawili się na trybunach, ale nie tylko. Transmisję na żywo z tego spotkania przeprowadził Podkarpacki Związek Piłki Nożnej, byli też przedstawiciele mediów. Jak przy okazji każdego meczu Błękitu nie zabrakło punktów gastronomicznych, był grill, popcorn, wata cukrowa i słodkości. Dodatkowo można było też coś wygrać na loterii.

– Pogoda nas nie rozpieszcza, ale miejmy nadzieję, że będzie gorąco na boisku – mówił przed tym spotkaniem Tomasz Majkut, prezes Błękitu.

Drużyna z Żołyni, choć grała z wiceliderem, to była faworytem spotkania. U siebie w tym sezonie Błękit zanotował komplet zwycięstw, a dodatkowo bilans bramek 20:1 robi wrażenie. W całej rundzie przed tym spotkaniem żołynianie zanotowali tylko jeden remis, pozostałe mecze wygrali.

Czy drużyna utrzyma ten niesamowity bilans? Zapytaliśmy prezesa.

– Drużyna zaskoczyła w tym sezonie i to jest duży plus. Na to się jednak złożyło wiele rzeczy. Dobra organizacja treningów, bardzo dobra praca trenera Lica i samych chłopaków. Dziś po to wychodzimy na boisko, żeby zdobyć trzy punkty. Chłopcy na pewno będą zdeterminowani, bo grają ze sobą dwie pierwsze drużyny. Uważam, że będzie dobre widowisko – powiedział Majkut.

W meczu nie brakowało determinacji i walki. Oba zespoły stworzyły sobie bramkowe sytuacje, przewagę przez większość spotkania miał Błękit. Widać było, że zawodnikom nie brakuje umiejętności, a wielu z nich grało znacznie wyżej niż klasa A. Niestety zabrakło tego, czego kibice najbardziej oczekują od meczów na szczycie, bramek.

– Do tej pory rzeczywiście wszystko u siebie wygrywaliśmy, ale punkt trzeba szanować. Wiedzieliśmy, że przyjeżdża bardzo silny przeciwnik, że tych sytuacji nie będzie dużo. To, co mieliśmy w pierwszej połowie nie wykorzystaliśmy , a w drugiej połowie końcówka ze wskazaniem na Iskrę, tak że remis uważam za sprawiedliwy – mówi trener Damian Lic.

Podobnego zdania byli też piłkarze z obozu Iskry.

– Z jednej strony jest niedosyt, ale mamy też swoje problemy kadrowe i myślę, że to sprawiedliwy remis. Może ze wskazaniem na gospodarzy, ale bardzo dobra praca całego naszego zespołu w defensywie, odpowiedzialność na boisko, sprawiły że jako pierwsi urywamy punkty gospodarzom – mówi Artur Gmyrek, piłkarz Iskry Jawornik Polski, który jednak musiał przedwcześnie opuścić boisko. – Prawdopodobnie zerwałem pachwinę. Serce chciało zostać na boisku, ale zdrowie nie pozwoliło.

Obie drużyny mają w tym sezonie za cel awansować do klasy O, w której zresztą nie tak dawno grały.

– Grupa pościgowa za Błękitem Żołynia jest duża, myślę że tych kandydatów do awansu jest pięciu, sześciu i uważam, że jesteśmy w tym gronie. Będziemy robić wszystko, żeby ten awans wywalczyć – dodał Gmyrek.

– Awans? Taki cel nam został postawiony przed sezonem. Zespół został bardzo fajnie złożony. Ja wróciłem, przyszedł Piotrek (Balawender), dołączył Sergiej (Syvyj) na obronę. Są chłopaki, którzy grali jeszcze w okręgówce i teraz ograli się w klasie A. Mamy fajny zespół, z fajną atmosferą i awans to nasz obowiązek – powiedział Marcin Dudek, przez wiele lat najlepszy strzelec drużyny z Żołyni, który w ostatnich sezonach występował też m.in. w 4-ligowej Stali Łańcut. W tym sezonie Marcin ma jednak mocną konkurencję, jeśli chodzi o strzelanie goli, bo w doskonałej formie jest Piotr Balawender. – Albo Piotrek strzela, albo, jak się śmiejemy, ja strzelam nim. Myślę, że się bardzo dobrze uzupełniamy, a jak mu idzie, to niech strzela tych goli dla nas jak najwięcej, a nóż dzięki temu uda mu się jeszcze, gdzieś wyżej zawędrować – dodał Dudek.

Dla niego, jak i dla wielu piłkarzy Błękitu był to nie tylko zwykły mecz ligowy, ale miał wymiar sentymentalny.

– Szkoda, bo jak nie spojrzeć, to mam z tym boiskiem wiele wspomnień i tak samo mają wszyscy z naszego „błękitowskiego” otoczenia. Jednak wszystko idzie do przodu, no to i tutaj pasuje mieć, jakiś ładny budynek klubowy, ładny stadion. Jedyny żal jaki mogę mieć, to taki że z tym boiskiem nie udało się nam pożegnać zwycięstwem – powiedział Dudek.

A co jest planowane na stadionie w Żołyni?

– Dzięki uprzejmości wójta Piotra Dudka i naszej gminy, będzie duża inwestycja. Jest już zrobiony projekt, będzie budowany nowy stadion, z dwoma boiskami, nowe trybuny, nowy budynek. Miejmy nadzieję, że to wszystko ładnie się poskłada i uda się zrealizować w ciągu dwóch, może półtora roku – powiedział prezes Majkut.

Oprócz płyty głównej na stadionie znajdzie się również pełnowymiarowe boisko ze sztuczna murawą. Klub zyska też nowy budynek z nowoczesnymi szatniami, a także trybuny. Obiekt ma służyć głównie drużynom Błękitu, których, razem z zespołami młodzieżowymi jest w Żołyni, aż 10. Stadion ma spełniać wymogi do, co najmniej 4 ligi.

– Miejmy nadzieję, że uda się to wszystko. Tym bardziej, że przypada nam też 75-lecie klubu w przyszłym roku. Byłoby wspaniale – dodał prezes.

Ostatni mecz tej rundy Błękit zagra z Korniaktowem. To właśnie Unia jest ostatnim zespołem, który pokonał Błękit w rozgrywkach ligowych. Poprzedni mecz tych zespołów zakończył się porażką żołynian i miało to miejsce w czerwcu tego roku.

– Rzeczywiście Korniaktów jest dla nas bardzo niewygodnym rywalem i od kilku lat się tak składa, że z Korniaktowem gramy ostatni mecz. W poprzednim sezonie przegraliśmy z nimi u nas i na wyjeździe, więc pojedziemy na ten mecz z dozą szacunku do przeciwnika, ale zrobimy wszystko żeby wywieźć stamtąd 3 punkty – powiedział Damian Lic.

Podczas meczu prowadzona była m.in. zbiórka pieniędzy na leczenie 9-miesięcznej dziewczynki z miejscowości Białoboki. Pola już na starcie, zaraz po porodzie miała pecha… w naszym województwie nie było badań przesiewowych w kierunku rdzeniowego zaniku mięśni, a gdy po wystąpieniu objawów diagnoza została potwierdzona pech chciał, że jej wiek nie kwalifikował jej już do refundacji. Do zebrania jest 9 mln zł, na terapię genową najdroższym lekiem świata. Kwota zawrotna, ale już zebrano prawie 4 mln zł. To jednak wyścig z czasem, bo Pola musi zebrać pieniądze zanim będzie za duża na podanie leku. Spieszmy się więc z pomocą.

Zobacz wideo z meczu Błękit Żołynia – Iskra Jawornik Polski.

Na naszym kanale na YouTube można zobaczyć też zapis transmisji z meczu.

ZOSTAW ODPOWIEDŹ

Proszę wpisać swój komentarz!
Proszę podać swoje imię tutaj