Bezbramkowy remis z Mistrzem Europy.

DSC 0714

W drugim spotkaniu Turnieju Finałowego krajowych rozgrywek UEFA Regions Cup Podkarpacki ZPN zremisował bezbramkowo z Dolnośląskim ZPN i wciąż zachowuje szanse na końcowy tryumf. Ostateczne decyzje zapadną w niedzielę podczas ostatniego dnia zmagań. W drugim meczu Kujawsko – Pomorski ZPN rozgromił Mazowiecki ZPN 9:0.

 Zespół Dariusza Jęczkowskiego i Michała Szymczaka po wygranej 1:0 z Mazowieckim ZPN tym razem zaczął w lekko zmienionym składzie. Trenerzy zrobili trzy roszady w wyjściowej „11”.

Dolnośląskie to aktualny mistrz Europy amatorów i faworyt zmagań, ale nasza drużyna zagrała bez respektu.

Emocje były duże, bo sędzia nas skrzywdził. W 94. minucie Pawlak znalazł się sam na sam z bramkarzem, a liniowy podniósł spalonego. To było na wysokości naszej ławki i zgodnie twierdzimy, że to był błąd. Nie wiem, czy Sebastian wykorzystałby tę sytuację, ale nie była to jedyna kontrowersyjna decyzja arbitra w tym meczu

– opowiadał trener Dariusz Jęczkowski. Jego asystent Michał Szymczak ostro reagował i nie dotrwał końca meczu na ławce.

– Mateusz Padiasek dostał kartkę za blokowanie bramkarza i w niedzielę nie będzie mógł zagrać. W takiej samej sytuacji rywali nawet nie ostrzegł. Generalnie nie konsekwentny, nawet z zagraniami piłki ręką. Rozbijały nas jego decyzje. To o tyle dziwne, że wczoraj ten sam sędzia super prowadził mecz, miał świetny kontakt z piłkarzami – podkreślał trener.

Z gry nasza drużyna miała więcej. – Pierwsza połowa zdecydowanie dla nas. Żałujemy, że nie udało się nam wykorzystać żadnej z kilku dogodnych sytuacji. Tymczasem rywal nawet nam nie zagroził – dodawał Jęczkowski.

DSC 0736

Najbliżej celu był Sebastian Padiasek, który po rogu główkował w słupek. Dodatkowo Raba po akcji Daniela próbował przekładać piłkę na drugą nogę i obrońcy wybili ją na róg, nie udało się też wykorzystać złego wybicia bramkarza rywali.

– Kilka kontuzji sprawiło, że musieliśmy reagować zmianami, niekoniecznie planowanymi. Już do przerwy uraz kolana miał Wołodymir Chorolskij, potem Michał Daniel skręcił staw skokowy, a Sebastian Padiasek naciągnął pachwinę. Musieliśmy kombinować, obrona uległa największym zmianom, ale na boisku nie wyglądaliśmy gorzej. Rywal miał sytuacje tylko po stałych fragmentach gry, ale nie było to wielkie zagrożenie. U nas Dawid Pałys-Rydzik nieco za długo zwlekał ze strzałem i tyle – podkreśla trener naszej ekipy.

Przy remisie strzela się karne, które liczą się dopiero przy identycznym bilansie punktów i goli w końcowej tabeli. Dla naszej ekipy strzelali je: Pawlak, M. Padiasek, Lis i Krzanowski, ale Broda w 4. serii nie trafił w bramkę i dolnośląskie zwyciężyło 5:4.

W sobotę w turnieju jest dzień przerwy, w niedzielę nasz zespół zagra z Kujawsko-Pomorskim ZPN, który wygrał 9:0 z Mazowieckim i objął prowadzenie w tabeli. – Regulamin jest dość skomplikowany i jeszcze to wszystko będziemy dokładnie liczyć. Chyba tylko zwycięstwo daje nam złoty medal bo raczej trudno założyć, że rozbite Mazowsze urwie punkty Dolnemu Śląskowi– podkreśla Sławomir Ferenc, kierownik naszej ekipy i rzecznik prasowy Podk. ZPN.

– Teraz dużo w rękach naszego masera i odnowy biologicznej. Mamy jednego zawodnika wykluczonego za kartki, Daniel też raczej już nie zagra, bo obrzęk narasta. Ale może Wołodymira Chorolskija i Sebastiana Padiaska uda się postawić na nogi – kończy Jęczkowski.

Waldemar Mazgaj – nowiny24.pl