Boniek wykrywa spisek

0
30
image1

image1

Ryszard Niemiec

Prezes Boniek udzielił tysiąc sto pięćdziesiątego ósmego wywiadu „Przeglądowi Sportowemu”, w którym zaliczył mnie do grona… spiskowców, knujących przeciwko niemu. To nieczysta insynuacja. W opozycji do jego wizji i metod zarządzania polską piłką, w wolnych chwilach od pomieszkiwania w Rzymie, działam nie od dziś. Zawsze z otwartą przyłbicą, korzystając z uprawnień, gwarantowanych przez konstytucję RP i obowiązujący statut PZPN. 
Zgłaszam zdania odrębne, krytykuję niektóre poczynania władz, którymi kieruje pan Boniek. Z trybuny zjazdowej, nie zza węgła. Kiedy mówię, sala cichnie… Korzystam też z możliwości ujawniania dezaprobaty w przekazach medialnych. Podpisuję się pod swoimi sądami, a kiedy dochodzi do bezpośredniej debaty, przedstawiam racje prosto w oczy. Aby miotać epitetem spiskowców (nielegałów?) w kierunku moim i kolegów-szefów 10 regionalnych związków i przydać nam miano kopiących po kryjomu dołki pod Bońkiem, trzeba dużej pogardy dla faktów. Nie mamy nic do ukrycia, a łączy nas niezgoda wobec projektu nowego statutu PZPN, który Boniek forsuje od początku swych rządów. Już przed 2 laty projekt został skierowany na śmietnisko upadłych pomysłów, po miażdżącej go dyskusji na zjeździe PZPN. Kiedy 90 procent obecnych delegatów zmusza projektodawcę do wycofania dokumentu, to działa spisek?! Dziś ponowienie prób „uszczęśliwienia” środowiska tę samą piłkarską ustawą zasadniczą, potwierdza jedynie nasze obawy o chęć wprowadzenia w związku jedynowładztwa. Nic to, że korporacyjna mania, unicestwiająca stowarzyszeniowy model PZPN, sprowadzająca do zera rolę związków regionalnych, idzie w poprzek litery i ducha ustaw o sporcie i stowarzyszeniach. Pana Bońka zwykle… śmieszą regulacje polskiego prawa, takie chociażby zakazujące reklamowania nielegalnych zakładów bukmacherskich. Śmieszą, gdyż kwestionują legalność jego zarobkowania w tej szarej strefie! Śmieszy go też obywatelskie prawo, pozwalające czynnym politykom ubiegać się o godności we władzach PZPN, śmieszy go, że nie on mianuje prezesów wojewódzkich związków, a każdy przejaw sprzeciwu wobec jego kuriozalnych sądów uznaje za efekt „polskiego piekiełka”! Boniek już wie, że kolejne podejście do oktrojowania nowego statutu de facto spaliło na panewce w obliczu zdecydowanego oporu terenu. Dlatego w wywiadzie opowiada, że jemu na statucie nie zależy, a przecież nakazał intensywne posiedzenia komisji statutowej, liczne konsultacje, na których przekonywał do własnej wizji, udowadniał, jak okropny jest aktualny statut. Wiąże mu ręce w dziele zbawiania piłki i robienia w niej porządku. Byłby już dawno te święte cele osiągnął gdyby nie ci, okropni „Brutusowie” z terenu – spiskujący z nożem w zębach, przeciwko Cezarowi! A najbardziej wraży spośród nich – niżej podpisany. Nie dość, że krnąbrny działacz, to jeszcze dziennikarz-niepotakiwacz. Co gorsza, nie handlujący biletami, nie dopraszający się o nie i programowo nie korzystający z turystyki za związkową kasę!

Źródło

 

ZOSTAW ODPOWIEDŹ

Proszę wpisać swój komentarz!
Proszę podać swoje imię tutaj