Nie można wpadać w hurraoptymizm – rozmowa z Kazimierzem Greniem, prezesem Podkarpackiego Związku Piłki Nożnej

Polska zrezygnowała z ubiegania się o mecze Euro2020, licząc w zamian na inną piłkarską imprezę. Takiej jednak w naszym kraju może nie być, o czym informuje Kazimierz Greń, członek zarządu PZPN.

Za nami 2014 rok. Chyba bardzo udany dla polskiej piłki nożnej?

Kazimierz Greń: Oczywiście, że tak. Bardzo trzeba się cieszyć z wyników pierwszej reprezentacji. Przyznam się szczerze, że byłem troszkę takim pesymistą, mówiłem że jak zrobimy siedem, osiem punktów, to będzie dobrze. Jest dziesięć i z tego się trzeba cieszyć. Nie wolno nam jednak zapomnieć, że najważniejsze mecze są przed nami. 29 marca gramy w Dublinie z Irlandią, później w czerwcu z Gruzją i oczywiście spotkania wyjazdowe, które mamy jeszcze w Niemczech, Szkocji. Byłoby dobrze, gdybyśmy ten mecz w Dublinie wygrali, głęboko w to wierzę, a przynajmniej go nie przegrali, bo też wtedy odbieramy innym punkty. Brakowało tego sukcesu przy U-21 Marcina Dorny. Szkoda. Cieszę się także z tego, co udało nam się zrobić w futsalu, właśnie jadę na zgrupowanie. W niedzielę gramy z Estonią, w poniedziałek z Mołdawią i w środę z Macedonią. To cykl przygotowawczy do mistrzostw Europy, które mamy w marcu w Krośnie.

 

Czy wszystko, co było w Polskim Związku Piłki Nożnej zaplanowane na 2014 rok, udało się zrealizować?

– Myślę, że nie, bo nigdy nie jest do końca tak, żeby wszystko było pięknie i idealnie. To nie są puzzle, które można poukładać. Absolutnie chciałoby się zrobić jeszcze więcej. Wydaje mi się, że jest fajnie, bo jest wiele pozytywnych rzeczy w związku z juniorami, z pierwszą reprezentacją, z futsalem. Rok udany dla Polskiego Związku Piłki Nożnej, ale zaznaczam, nie można wpadać w hurraoptymizm, bo to, co najważniejsze w eliminacjach mistrzostw Europy, to dopiero przed nami. Pierwszym zadaniem będzie pokonać 29 marca Irlandię w Dublinie.

Solą w oku PZPN-u jest chyba to, że nie wszystkie kluby w Polsce mają ciągłość finansową, jak chociażby Górnik Zabrze. Mówiło się o problemach Wisły Kraków…

– Wisły Kraków czy Korony Kielce. To jest właśnie takie niezbyt optymistyczne dla ekstraklasy i dla nas wszystkich, bo z Wisły się wywodzą zawodnicy, którzy grają w reprezentacji, i którzy miejmy nadzieję będą też w reprezentacji. Wisła grała przecież w europejskich pucharach. Szkoda, że tak się dzieje, że niektóre władze samorządowe nie czują sportu. Przed wyborami obiecuje się wiele, a później się dzieje, jak się dzieje. Cieszę się, że pan Cupiał wygrał tę sprawę w sądzie. To jest optymistyczne. Niektórzy mają problemy, jak Korona czy Górnik i jest to niezbyt optymistyczne dla polskiej piłki, ale myślę, że działacze klubowi uporają się z tym, czego im z całego serca życzę w tym 2015 roku.

Rok 2015 to chyba rok wyzwań dla Polskiego Związku Piłki Nożnej. Finał Ligi Europejskiej, kolejne mecze kadry Adama Nawałki.

– Bardzo się cieszymy, że finał Ligi Europejskiej jest w Polsce. Jest to ogromna zasługa prezesa Zbigniewa Bońka i to jest jego sukces, że taki finał będziemy mieli. Zasługujemy na to, mając tak wspaniałą publiczność, tak wspaniałych kibiców, którzy pokazali się na Euro 2012, ale też na wszystkich meczach reprezentacji Polski, gdzie stadiony były wypełnione. Mamy wspaniałą publiczność na meczach naszej kadry. Będzie to wielkie święto piłkarskie w Polsce i w Europie w związku z tym, że w Warszawie na pięknym stadionie będzie ten finał rozgrywany.

Wspomniał pan o Zbigniewie Bońku, a trochę mówiło się o tym, że są jakieś nieporozumienia między panami. Jak się pan do tego odniesie?

– Zawsze będę miał swoje zdanie, obojętnie czy będzie prezesem pan Boniek czy ktoś inny. Jeżeli ja widzę to inaczej, będę głosował inaczej. Jeżeli mam swoje zdanie, czas pokazuje, kto ma rację – czy prezes Boniek, czy ja. W dalszym ciągu, w 2015 roku, jeżeli będę widział coś inaczej, to będę o tym głośno mówił na zarządzie czy w mediach. Niestety taka jest rola działaczy, którzy zostali wybrani do zarządu, którzy po prostu powinni widzieć niektóre rzeczy, które są niezbyt może sprzyjające dla podejmowanych decyzji przez Polski Związek Piłki Nożnej. Ja do takich należę. Tych, którzy nie należą do takich działaczy – przykro, bo mówią co innego, a robią co innego. To nie jest tylko, żeby komuś dokuczyć, żeby być tylko przeciwko – nie.

Dziś już się głośno mówi znowu o reorganizacji ekstraklasy. Kluby powoli narzekają, że jednak sezon jest za długi. To są koszty premii dla klubów, wydłużenia sezonu. Proszę zwrócić też uwagę na zabezpieczenie, ochronę stadionu, przejazdów, hoteli. Frekwencja na stadionach spada. W dalszym ciągu się mówi, żeby zostawić reformę na dwa lata, bo ta reorganizacja byłaby śmieszna, gdyby ją robić na dwa sezony i znowu zmieniać. Ja o tym mówiłem. Czas pokaże, kto miał rację. Na dzisiaj jest tak, jak jest. Wiadomo, że liga będzie w takim systemie w jakim jest, bo wiosna musi być dograna tak jak jest. Może jeszcze i sezon, może dwa, czas pokaże. To jeden z przykładów, mam swoje zdanie.

Poziom sędziowania jest słaby w niektórych spotkaniach. Co kolejka jedna, dwie wpadki. Narzekają prezesi klubów, że jakieś wolne, karne urojone. Trzeba byłoby się zastanowić dlaczego.

Polska zrezygnowała z ubiegania się o mecze Euro 2020. Może pan zdradzić, czy coś za to dostaniemy?

– Różne rzeczy ja słyszałem. Możemy nic nie dostać. Różne słuchy mnie teraz dochodzą. Szkoda, że nie złożyliśmy wniosku, bo tak się mówi: nie wygrałem miliona. A puściłeś kupon? Nie puściłem. Uważam, że powinniśmy się zgłosić, powinniśmy brać udział, bo mamy fajne hotele, część autostrad pokończonych, dobre stadiony, fajnych działaczy, którzy umieją robić. Powinniśmy ten kupon puścić. Zdecydowano tak, jak zdecydowano – że nie i czekamy teraz co w zamian. Na dziś dochodzą mnie słuchy, że chyba nic nie dostaniemy.

Tak pan mówi?

– Właśnie też jestem tym zaskoczony. Obym się pomylił i oby te słuchy, które dochodzą, nie były prawdziwe.


Z Prezesem Kazimierzem Greniem rozmawiał dziennikarz portalu SportoweFakty Artur Długosz