Odpowiedź Nowiny Inwalida

Podkarpacki Związek Piłki Nożnej wyjaśnia:

Dzień bez tekstu o Podkarpackim Związku Piłki Nożnej, to dzień stracony dla jednej z rzeszowskich redakcji prasowych.

Potrzeba „przywalenia” kierownictwu, działaczom bądź pracownikom jest tak silna, że po raz kolejny zabrakło chęci do rzetelnego opracowania informacji. O bezstronności nie wspominamy. Dziękując za darmową reklamę w gazecie postaramy się w rzeczowy sposób odpowiedzieć na kolejną zaczepkę w artykule Beaty Terczyńskiej „Niepełnosprawny? Niech go ktoś wniesie.”

Ponieważ odpowiedzialni w związku za rejestrację drużyn bardziej dbają o kluby, niż redakcja o swoich czytelników, czujemy się zobligowani do kilku wyjaśnień.

21 lipca o godz. 11.21 na związkowej stronie internetowej został zamieszczony harmonogram informujący o dniach i godzinach rejestracji drużyn z poszczególnych klas rozgrywkowych. Informacja taka została przekazana klubom także podczas spotkań roboczych.

Przekazana ona została również Pani Redaktor, która jednak nie omieszkała tego faktu zaznaczyć w swym artykule, bo po co.

 

Oto on:

III liga Lubelsko-Podkarpacka 30-07-2012 r.

 

IV Liga Podkarpacka 31-07-2012 r.

 

Podokręg Dębica

Klasa Okręgowa, Klasa A gr. I 01-08-2012 r.

Klasa B gr. I, II  02-08-2012 r.

 

Podokręg Rzeszów

Kl. Okręgowa, Kl. B II 03-08-2012 r.

Kl. A gr. I, II 06-08-2012 r.

Kl. A gr. III, Kl. B gr. I 07-08-2012 r.

Kl. B III, IV 08-08-2012 r.

Kl. B V, VI 09-08-2012 r.

 

Plan ten został opracowany, przyjęty i podany do publicznej wiadomości (także podczas spotkań z klubami) na długo przed rozpoczęciem rejestracji drużyn do rozgrywek. Cel: usprawnienie rejestracji.

Blisko czterdzieści procent klubów dostosowało się do przyjętych terminów i ich przedstawiciele byli załatwiani od przysłowiowej ręki. Inne kluby z nieznanych nam powodów zwlekały do końca.

Zapewniamy, że przyszłym roku ten system zostanie powielony.

Dodamy jeszcze, że delegowani i przeszkoleni pracownicy związku dokonywali rejestracji do późnych godzin nocnych, także w sobotę, pomimo tego, że w piątek odbywał się nadzwyczajny zjazd delegatów. 

Czy tytułowy niepełnosprawny, Łukasz Gogosz musiał rejestrować jasielskich zawodników? Nie, nie musiał. Jak twierdzi prezes Czarnych Jasło, sam chciał.

Pracownik związku na pierwszy sygnał o niepełnosprawnym przed budynkiem podjął działanie. Było to w czwartek około godziny trzynastej. Wziął od pana Łukasza teczkę z dokumentami oraz jego numer telefonu. Poprosił go, by pozostali w kontakcie telefonicznym, bo musi mieć czas na zapoznanie się z dostarczonymi dokumentami.

Jeszcze w czwartek w godzinach wieczornych zadzwonił do pana Łukasza z informacją, że na podstawie tej „sieczki”, która była w teczce, nie jest w stanie potwierdzić większości zawodników do gry. Pan Łukasz się tłumaczył, że nie ma wiedzy o jej zawartości, bo dokumenty wręczył mu jeden z trenerów. Pracownik poprosił, by w takim razie do związku pofatygował się  kompetentny przedstawiciel klubu i sprawę uznał za załatwioną. Prośba pracownika była sformułowana precyzyjnie. Bez kompetentnego przedstawiciela klubu rejestracja nie zostanie dokonana. Jeżeli pan Łukasz Gogosz przybył samotnie pod związek w piątkowy ranek, uczynił to na własną odpowiedzialność i z sobie tylko znanych przyczyn. Nie wiemy, na co liczył informując media o potraktowaniu go w sposób mało humanitarny. Jeżeli na rozgłos, to cel swój osiągnął. Dodamy tylko, by rozgłos miał pełny wymiar, że pan Łukasz Gogosz jest wziętym koszykarzem na wózku i to na hali sportowej powinien szukać sławy, nie pod piłkarskim związkiem. Powodzenia.

W sobotę do związku przybył osobiście prezes Czarnych Jasło pan Wiesław Bazan, przeprosił za pana Gogosza załatwił rejestrację od ręki i było po sprawie.

Takiego przypadku jak ten próżno szukać w pamięci najstarszych działaczy. Owszem, jak wspominają, czasem trafił się ktoś z laską, a o kulach z pewnością nie częściej niż raz na kilka lat. Przypadku, żeby przedstawiciel klubu przybył na wózku i to na dodatek bez wiedzy o zawodnikach i dokumentacji, nikt nie pamięta.

Pani redaktor Beacie Terczyńskiej możemy obiecać, że jak zaangażuje się w działalność klubową i za rok zechce zgłosić drużynę do rozgrywek, to przymkniemy oko na harmonogram. Wejdzie bez kolejki i nie będzie musiała być przy tym honorowym krwiodawcą, kombatantką, matką przyszłą bądź karmiącą, ani dźwigać na ręku dziecka potencjalnego adepta sztuki dziennikarskiej.

 

Podkarpacki ZPN