Odpowiedź do redakcji Nowin

Prawo prasowe: Art. 15. Pkt. 1. Autorowi materiału prasowego przysługuje prawo zachowania w tajemnicy swego nazwiska.
Wydawało nam się, że zapis ten jest stosowany w sprawach dużego kalibru, typu handel narkotykami lub afery polityczne. Jeżeli  stosuje się  ten wybieg przy relacji z wyborów powiatowych związku sportowego, to o czym to świadczy. Na oficjalnej stronie internetowej nie ma w redakcji Nowin takiego redaktora. Sekretarka Nowin stwierdziła w rozmowie telefonicznej, że ten pan jest tylko współpracownikiem gazety, by minutę później kierownik działu sportowego Mazgaj zdementował tę informację. To gdzie jest w takim razie prawda i jaką wiarygodność mają publikowane teksty, jeżeli w samej redakcji panuje totalny chaos odnośnie personaliów autorów,  z których usług się korzysta. Możemy domniemywać  zatem, że pod podpisanym nazwiskiem  Zamek może się ukrywać każdy dziennikarz Nowin, albo każdy człowiek, nawet zupełnie nie  powiązany z redakcją, . Dla wymowy tekstu nie ma to żadnego znaczenia z jednym wyjątkiem. Wiarygodność tego testu już na wstępie została podważona.
Wybory  delegatów na Walne Zgromadzenia Podkarpackiego ZPN trwały w 21 powiatach od połowy stycznia. Powiat rzeszowski był ostatnim z nich.
Nie twierdzimy, że w tym czasie nie było przypadków rozmów na temat wyborów pomiędzy podkarpackimi działaczami klubowymi. Naturalnym jest, że były, bo każde wybory wzbudzają określone  emocje i każda ze stron chce przekonać do swoich racji. Protestujemy jednak, przed stwierdzeniami, że pracownicy związku w jakikolwiek sposób wywierali presję na działaczach klubowych, odnośnie ich decyzji w sprawie delegowania przedstawicieli klubów na zebrania powiatowe, czy głosowania na nich. To są oszczerstwa. Pracownicy związku nie robili także sondy nastrojów wśród klubów Podkarpacia. My znamy te opinie. Kluby nie chcą płacić (jak to było dawniej, do 2004 roku) za „sprawiedliwe” sędziowanie i  tym jednym zdaniem można by zamknąć temat oceny działań Grenia i Zarządu przez ostatnie 8 lat.    
Kłamstwem jest stwierdzenie w nowinowej relacji, że przy podawaniu kandydatur : -„Panowie  związku szybko podali nazwiska swoich kandydatów i już zamykali listę.” Fakty są inne. Prowadzący zebranie pan Greń, udzielał głosu w kolejności podniesionych przez delegatów rąk. Po podaniu 9 nazwisk (wybierano tylko 6 delegatów), faktycznie padł  wniosek o zamknięcie listy. Ze względów proceduralnych powinien zostać poddany pod głosowanie, ale na prośbę przewodniczącego został wycofany i dalej trwało zgłaszanie kandydatur. Stało się tak,  by  uniknąć potencjalnych zarzutów o jakiekolwiek manipulacje.  Jak widzimy po relacji w Nowinach, niezbyt mu się to udało. Ostatecznie lista została zamknięta po jedenastej kandydaturze, bez jakichkolwiek sprzeciwów ze strony sali. Czy to jest ta szopka o której czytamy w tytule?
Mocnym słowem można by określić akapit, mówiący że Kamil Hajduk krzyknął do pana Prygonia: – „Słyszałeś. Masz wyjść”.
Czynienie z młodego, kończącego właśnie studia człowieka – chama, zwracającego się per „ty” do człowieka w podeszłym wieku jest kolejnym nadużyciem ze strony autora tekstu. O tym, że takie zajście nie miało miejsca może zaświadczyć i z pewnością uczyni to, cała sala.  
To Nowiny kilka lat temu pisały o panu Prygoniu jako o tajnym współpracowniku służb bezpieczeństwa w rzeszowskiej WSK. To pan Prygoń bezprawnie przedłużył sobie o pół roku kadencję jako prezes rzeszowskiej Stali, pobierając przez ten okres wynagrodzenie. To w czasach, gdy w  Stali Rzeszów  działał  pan Prygoń , Stal Rzeszów została pozbawiona swojego majątku, w postaci przystadionowych działek ziemskich w centrum miasta, które zostały rozprzedane.
I dzisiaj tendencyjnie przeciwstawia się sobie te dwie sylwetki ludzi, opisując sytuację która nie miała miejsca.  Ręce opadają jak się to czyta.
Co do drobniejszych szczegółów opisanych w tekście nasze stanowisko brzmi, że nikt nie był arogancki, a zdjęcia były robione na potrzeby biuletynu „Futbol Podkarpacki” wydawanego przez Podkarpacki ZPN.
Przypominamy, że żadnego przedstawiciela prasy, w tym redaktora z Nowin nie było na sali. Twierdzimy zatem, że wszystkie „rewelacje” opisane w tym artykule są wyssane z palca.
Proszę zwrócić uwagę na tendencyjne eksponowanie w relacji z zebrania,  fikcyjnych wydarzeń, przy  całkowitym przemilczeniu wyników przeprowadzonych wyborów, jako nadrzędnego celu zwołania tego zebrania.  Brzmiały one 37-36 głosów dla delegatów wybranych, przy niespełna 20 dla pozostałych. Przypominamy przy tym, że w skład powołanej czteroosobowej komisji skrutacyjnej weszli przedstawiciele wszystkich opcji wyborczych będących na sali. Tak zwana przez niektórych opozycja, miała w tej komisji dwóch swoich przedstawicieli co stanowiło połowę tej komisji. Głosowanie odbyło się w sposób tajny, według listy obecności, przy osobnym specjalnie do tego przygotowanym stoliku. Ani podczas głosowania, ani w trakcie liczenia głosów, ani po ogłoszeniu wyników wyborów nikt nie zgłaszał jakichkolwiek pretensji  do procedur, ani sposobu przeprowadzenia wyborów delegatów. Takiej rzetelności przy wyborach należałoby życzyć  innym organizacjom i strukturom władzy. Skoro tych obiektywnych faktów nie dostrzegł dziennikarz, sam sobie wystawił świadectwo i potwierdził, że jego intencją nie było przedstawienie faktów tylko dokonanie manipulacji i napisanie tekstu pod  z góry przyjętą tezę.
Teraz będzie o tym czego nie napisał redaktor Zamek, albo Bóg raczy wiedzieć kto. Nie napisał, a mógłby,  gdyby był rzetelnym dziennikarzem i zasięgnął by wiedzy u źródła.
– Na czele opozycyjnej w stosunku do kandydata na prezesa Grenia, podczas wyborów w Rzeszowie stał pan Jan Lech, prominentny urzędnik Urzędu Marszałkowskiego, delegat klubu ze Stobiernej. To właśnie Jan Lech biegał po kuluarach z komórką i robił delegatom zdjęcia, w tym także panu Hajdukowi. To Jan Lech dopytywał pracowników związku o nazwiska delegatów z poszczególnych klubów, co sprawiało wrażenie, iż pragnie osobiście wpływać na kilka minut przed głosowaniem na ich opinie. To Jan Lech używał w czasie przerwy sformułowań kierowanych do delegatów z klubów typu: „I ty jesteś w tym bagnie?”, oraz wiele innych obraźliwych sformułowań nie nadających do publikacji.  To Jan Lech tuż przed głosowaniem narzucał się na sali swoją osobą w kontekście głosowania na jego ludzi. To Jan Lech spotkał się ze skompromitowanym prezesem PZPN Grzegorzem Lato w miejscowości Krasne, by omawiać strategię pod zbliżające się wybory na Podkarpaciu.
Jeden z ludzi wręczył, z pewnością  przez pomyłkę, bo jakżeby inaczej, panu Greniowi karteczkę, na której widniało sześć nazwisk, na które należy głosować. Było tam nazwisko także pana Jana Lecha. Bez komentarza.
Kolejnym z tej karteczki był pan Kazimierz Myrda, radny miasta Rzeszowa, mieszkaniec Budziwoja, na zebraniu reprezentujący klub ze Strażowa. Ten „znany w całym środowisku działacz piłkarski” (sic!), radny który m.in. dzieli publiczne pieniądze na rzeszowski sport, stwierdził do jednego z prezesów klubu: – Dziś nasze drogi się rozchodzą.
Jeżeli tak ma wyglądać współpraca na linii samorząd, a społecznicy w sporcie, to żal nam  gazety, która o tym nie pisze. Sportu nam nie żal, bo sport sam się obroni. Panu Myrdzie też się wyrwało na sali, choć pokątnie parę zdań na temat „próśb” o wsparcie krzyżykiem podczas głosowania.
To tylko niektóre wydarzenia z sali obrad, które miały miejsce, a których próżno szukać w nowinowej relacji.
Wybory w powiecie rzeszowskim były ostatnimi w województwie.  Dzień wcześniej , miały miejsce w powiecie łańcuckim. Gdyby komisja wyborcza Podkarpackiego Związku Piłki Nożnej, czy kandydat na prezesa Greń, chcieli manipulować przy wyborach, to tam był najlepszy moment, by próbować ingerować w przebieg spotkania.  O mandat delegata bowiem, starał się na tym terenie potencjalny, aczkolwiek niedoszły kandydat na prezesa Podkarpackiego ZPN pan Wacław Mazur. Tam można było zgłosić według scenariusza sugerowanego przez rzekomych informatorów Nowin trzech kandydatów, zamknąć listę i byłoby po tzw. przysłowiowych ptakach, zgodnie zresztą  z procedurami wyborczymi i zasadami demokracji. Tak by było, gdyby ktoś manipulował przy wyborach. Stało się jednak inaczej. Pan Mazur uzyskał mandat i będzie delegatem na Walnym.  To namacalny dowód na to, że każde zebranie wyborcze prowadzone było rzetelnie, z równymi szansami dla każdego, ale o tym Nowiny zapominają (nie chcą?) informować.
Kolejny przykład, powiat jasielski. O mandat delegata starał się największy adwersarz z Podkarpacia pana Grenia i jego reformatorskich poczynań, Jerzy Węgrzyn i jego syn Marcin. Obaj przegrali mandat delegata tylko jednym głosem. Wygrani delegaci z tego powiatu otrzymali ich po dwanaście, a obaj wymienieni panowie po jedenaście.  Nie czytaliśmy w Nowinach o sprawiedliwym, zgodnym z prawem i obyczajami proceduowaniu wyborów, ani w powiecie jasielskim, ani w żadnym innym. Faktycznie, niedopatrzenie godne zastanowienia.
My wiemy, że Greń w czasie swojej prezesury, przeciął wiele nieformalnych układów powiązanych z nieformalnymi zyskami finansowymi, szczególnie wśród byłych delegatów, obserwatorów i sędziów. Dla wielu ludzi z tego powodu stał się wrogiem. Dziwi nas przeto, że w gazecie o tak bogatej historii, zezwala się, by kierownik działu sportowego Waldemar Mazgaj, także sędzia piłkarski (być może niespełniony), zezwalał, by skrywający się pod pseudonimem Zamek  twórca relacji, dopuszczał się manipulacji w  swych tekstach, próbując dyskredytować  pośrednio reformy zapoczątkowane w Podkarpackim ZPN w 2004, czyli na rok przed pierwszymi aresztowaniami w polskiej piłce.
To dziennikarz Nowin Tomasz Leyko z Mielca będący do 2008 roku  srogim recenzentem poczynań  w PZPN, od czasu wyboru Grzegorza Laty na funkcję prezesa, diametralnie zmienił swoje  zapatrywania na obraz polskiej piłki. Mało tego. W czasach kiedy wszystkie media wytykają nieprawidłowości mające miejsce w PZPN, Leyko na łamach Nowin stał się zadeklarowanym  obrońcą skompromitowanego Grzegorza Laty mieszkającego na co dzień także w Mielcu. Gdy Kazimierz Greń zaczął krytykować na forum Polski poczynania Laty, Leyko zaczął na łamach Nowin krytykować Grenia. Ewenement w skali kraju.
Żądamy sprostowania treści  zawartych w wymienionych artykule, a szczególnie  oszczerczych sformułowań typu „Działacze klubowi obawiają się zemsty i zastrzegają nazwiska”, czy „Greń i jego ludzie szantażują”, przeprosin z tego tytułu oraz natychmiastowego zaprzestania drukowania fałszywych relacji  z działalności Podkarpackiego Związku Piłki Nożnej.  

                                                                                                  W imieniu Komisji Wyborczej                                                                                                          Wiceprezes Pod. ZPN

Marek Hławko